Po dwóch miesiącach przerwy, do rozgrywek w Betclic 1. Lidze powrócili zawodnicy Waldemara Fornalika. Chorzowianie w czasie niedzielnego starcia na Superauto.pl Stadionie Śląskim zmierzyli się z ekipą Śląska Wrocław. Obie drużyny w dotychczasowych kolejkach ligowych zdobyły po 30 punktów, co plasuje je w górnej połowie tabeli.
Drużyny już od samego początku weszły w spotkanie z wielką energią. Po kilku minutach przed niezłymi szansami na zdobycie stawali Marko Kolar po stronie gospodarzy i Przemysław Banaszak dla gości. Kluczowa dla pierwszej części spotkania okazała się jednak 17. minuta meczu. To właśnie wtedy Marko Dijakovic sfaulował w polu karnym Kolara, a sędzia spotkania Daniel Stefański z Bydgoszczy nie wahał się ani chwili i wskazał na rzut karny. Piłkę na jedenastym metrze ustawił kapitan Ruchu, Szymon Szymański, który pewnym strzałem w prawy górny róg bramki pokonał Michała Szromnika.
W kolejnych minutach Niebiescy chcieli wykorzystać przewagę na boisku, a po zamieszaniu w polu karnym, piłkę do siatki gości skierował nawet Aleksander Komor. Sędzia odgwizdał jednak spalonego, a pomimo długiej interwencji VAR-u, decyzja o nieprzyznaniu gola Niebieskim została utrzymana. Jak się bowiem okazało, Komor nie był co prawda na spalonym, ale chwilę wcześniej podczas walki o piłkę w powietrzu zawodnika Śląska faulować miał Szymon Szymański.
Śląsk po anulowanej bramce się otrząsnął i zaatakował gospodarzy. Już kilka minut później przyniosło to wyczekiwane przez gości z Wrocławia efekty. Przemysław Banaszak wygrał pojedynek o pozycję z Komorem, później wprowadził piłkę w pole karne i bardzo dokładnym strzałem pokonał Bartłomieja Gradeckiego.
W kolejnych minutach obie drużyny szukały swoich szans do zdobycia gola. Minuty jednak mijały i gdy wydawało się, że zawodnicy zejdą na przerwę przy wyniku remisowym świetnie zachował się Andrej Lukic, który szybko rozpoczął grę po faulu i dograł świetnie do Patryka Szwedzika. Napastnik Niebieskich zszedł na prawą nogę i oddał strzał po ziemi. Szromnik poradził sobie dobrze z uderzeniem, ale interweniując piłkę odbił w taki sposób, że ta znalazła się pod nogami Kolara. Chorwat mądrze ją sobie przełożył i z bliskiej odległości umieścił w bramce. Kibice zgromadzeni w Kotle Czarownic zaczęli już świętować, kiedy to sędzia Stefański odgwizdał spalonego i już po raz drugi tego dnia bramka nie została uznana.
Obraz po przerwie nie zmienił się znacząco. To dalej gospodarze przeważali, próbując stwarzać sobie kolejne sytuacje bramkowe. Jedna z nich pojawiła się około 57 minuty. To właśnie wtedy piłkę na lewym skrzydle dostał Patryk Szwedzik, podprowadził ją bliżej bramki Śląska i podał wzdłuż niej. Piłka odbiła się po drodze jeszcze od obrońcy gości i trafiła w słupek bramki Wrocławian.
Kilka minut później odpowiedzieli zawodnicy z Wrocławia. Piłkę po sprawnej akcji otrzymał wprowadzony po przerwie Llinares. Dośrodkwał ją płasko w pole karne, a tam błąd popełnił Martin Konczkowski i skierował piłkę do własnej bramki.
Niebiescy próbowali odgryźć się gościom już kilka minut później. Szymon Karasiński wrzucał piłkę po stałym fragmencie gry, tam walkę w powietrzu wygrał Komor, lecz obrońca Ruchu skierował ją na poprzeczkę bramki Szromnika.
Niebiescy nie poddali się i około 69 minuty. Po zagraniu z rzutu rożnego piłkę głową zgrywał debiutujący w tym spotkaniu Jakub Jendryka. Ta trafiła w rękę kapitana Śląska, Piotra Samca-Talara i choć w pierwszej chwili sędzia nie wskazał na rzut karny to po interwencji VAR-u zmienił swoją decyzję. Piłkę ponownie ustawił Szymański, tym razem uderzając w lewą stronę bramki gości. Szromnik świetnie interweniował i odbił piłkę, ale pierwszy dotarł do niej kapitan Ruchu i po raz drugi wpisał się na listę strzelców.
Ruch kilka minut mógł ponownie prowadzić. Świetnie w środku boiska zachował się bowiem Shuma Nagamtsu, który najpierw odebrał piłkę, a później podprowadził ją blisko pola karnego Śląska. Japończyk w tempo dograł do Filipa Lachendro, a ten będąc w sytuacji sam na sam z bramkarzem Wrocławian przeniósł futbolówkę ponad bramkę gości.
W końcówce spotkania obie drużyny mogły jeszcze przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę, ale finalnie mecz zakończył się podziałem punktów.
Podopieczni Waldemara Fornalika w następnej kolejce zmierzą się z drużyną Pogoni Siedlce. To spotkanie już 13 lutego.
Ruch Chorzów - Śląsk Wrocław 2:2 (1:1)
1:0 Szymon Szymański Szwedzik, 18 min.
1:1 Przemysław Banaszak, 34 min.,
1:2 Martin Konczkowski (sam.), 60 min.
2:2 Szymon Szymański, 75 min.
Ruch: Gradecki – Konczkowski, Lukić, Komor, Karasiński – Szwoch, Sz. Szymański, Nagamatsu (Ventura 85')- Szwedzik (Ceglarz 80'), Kolar (Szczepan 67'), Jendryka (Lachendro 80'); trener: Waldemar Fornalik.
Rezerwowi: Bielecki, Nono, Rosół, Mezghrani, Szymiński.
Śląsk: Szromnik - Matsenko, Ba, Dijakovic - Kurowski, Samiec-Talar, Yriarte, Sokołowski (Mokrzycki 46'), Klimek (LLinares 46')- Banaszak, Warchoł (Niewiarowski 82'); trener: Ante Simundza.
Rezerwowi: Głogowski, Ciucka, Malec, Marjanac, Markowski, Mokrzycki, Sharabura.
Żółte kartki: Szwoch, Lukic - Yriarte, Ba, Dijakovic.
Sędziował: Daniel Stefański (Bydgoszcz)
Widzowie: 17 089








Napisz komentarz
Komentarze