Sprawą zajmowali się policjanci z Wydziału do Walki z Przestępczością Gospodarczą Komendy Miejskiej Policji w Tychach, którzy od dłuższego czasu monitorowali działalność 30-latka. Po zgromadzeniu materiału dowodowego, podjęli decyzję o zatrzymaniu mężczyzny - doszło do tego w pobliżu jego miejsca zamieszkania.
- W chwili zatrzymania wychodził on z budynku, niosąc paczki, które następnie umieścił w swoim samochodzie. Jak się okazało, w środku znajdowały się środki farmaceutyczne. W trakcie dalszych czynności policjanci przeszukali również mieszkanie zatrzymanego. Tam znaleźli kolejne opakowania produktów leczniczych, których opisy sporządzone były cyrylicą. Łącznie zabezpieczono kilkaset opakowań leków - relacjonują tyscy stróże prawa.
Z ustaleń śledczych wynika, że Chorzowianin prowadził działalność gospodarczą polegającą na imporcie produktów leczniczych oraz wprowadzaniu ich do obrotu bez wymaganego zezwolenia. Informacje o oferowanych preparatach umieszczał na jednym z portali internetowych, z klientami kontaktował się za pośrednictwem komunikatora, natomiast zamówione produkty najczęściej przesyłał firmą kurierską. Ponadto udało się ustalić, że towar ten sprzedawany był w lecznicach weterynaryjnych i wykorzystywany do leczenia zwierząt.
- Należy jednak podkreślić, że zabezpieczone leki nie są przystosowane ani dopuszczone do stosowania w terapii zwierząt – są to produkty przeznaczone do leczenia ludzi, które nie posiadają rejestracji ani dopuszczenia do obrotu weterynaryjnego - dowiadujemy się w tyskiej Komendzie.
Wszystkie zabezpieczone leki nie były dopuszczone do obrotu na terenie Polski. Nie spełniały one obowiązujących wymogów, co oznacza, że nie były zarejestrowane przez właściwy urząd, ani też nie posiadały oznaczeń w języku polskim.
Chorzowianin usłyszał już zarzuty. Zastosowano wobec niego środki zapobiegawcze w postaci dozoru Policji oraz zakazu opuszczania kraju. Za popełnione przestępstwa grozi mu teraz do 5 lat pozbawienia wolności.








Napisz komentarz
Komentarze