Problemy z komunikacją drogową, sprawa eksmisji piłkarek ręcznych z hali MORiS, zbyt kosztowna inwestycja w stadion miejski, ulica Wolności w opłakanym stanie – to najczęstsze zarzuty, jakie wymieniają osoby składające swoje podpisy pod wnioskiem o referendum. – Miało być lepiej, a lepiej nie jest – słyszę.
W Parku Hutniczym chętnych do tego mieszkańców Chorzowa nie brakuje, momentami ustawiają się nawet niewielkie kolejki. Czasem słychać dyskusje, gdy spotkają się osoby o różnych poglądach.
– To dobrze, że rozmawiają. O to chodzi, aby wyjść poza ramy komentarzy w social mediach – mówi Filip Hornik, jeden z organizatorów zbiórki.
“Drzwi, które były zawsze otwarte, nagle się zamknęły”
5 marca do Komisarza Wyborczego w Katowicach oraz na biurko prezydenta Szymona Michałka trafiło powiadomienie o zamiarze przeprowadzenia referendum lokalnego.
"My niżej podpisani mieszkańcy Chorzowa, powiadamiamy o zamiarze wystąpienia z inicjatywą przeprowadzenia referendum lokalnego, w sprawie odwołania Prezydenta Chorzowa Szymona Michałka przed upływem kadencji" – czytamy w złożonym dokumencie.
Szymon Michałek odpowiedzialnością za inicjatywę obarcza przedstawicieli “starego układu”, który trzymał lejce miasta przez 33 lata. – Próbują wszystkich metod, żeby mnie stąd usunąć – stwierdził.
Zarówno Filip Hornik, jak i Karol Tront nie wpisują się w szufladkę określoną przez aktualnego włodarza Chorzowa. Co więcej, jeśli już chcielibyśmy skojarzyć ich z którąś ze stron, to prędzej właśnie z Szymonem Michałkiem. Co sprawiło, że te drogi teraz się rozeszły?
Przed wyborami samorządowymi Młodzieżowa Rada Miasta Chorzów zorganizowała pierwszą po wielu latach miejską debatę prezydencką. Projekt spotkał się z dużym zainteresowaniem, dzięki czemu mieszkańcy mieli możliwość szerszego zapoznania się z kandydatami. Filip Hornik, wtedy członek MRM, nie ukrywa, że pokładał duże nadzieje w prezydencie Michałku. Uważał, że będzie on osobą, która wesprze interes młodych ludzi.
– W momencie, kiedy zaczęły się pojawiać jakiekolwiek rozbieżne zdania między mną a prezydentem, to niestety te relacje nagle się zamknęły. Drzwi, które były zawsze otwarte do jego gabinetu, nagle się nie wiadomo czemu zamknęły. To było bardzo przykre doświadczenie – komentuje Hornik.
Wylicza listę zarzutów do prezydenta Michałka: miał być spoza układu, a sympatyzuje z jedną stroną, dalej – oparcie polityki wyłącznie na budowie stadionu, odrzucenie dotacji na rewitalizację Domu Kalidego, przeciągający się temat zamkniętej estakady, coraz gorsza kondycja ulicy Wolności. A przede wszystkim, brak oferty dla młodych ludzi.
– To, co najbardziej rozczarowuje młodych w Chorzowie, to brak jakichkolwiek perspektyw po to, żeby zostać w tym mieście. Młodzi ludzie nie widzą, że w tym mieście ich coś czeka. Jeżeli się nie inwestuje w kulturę, jeżeli się nie inwestuje w edukację, to budujemy sobie miasto, w którym młodzi nie będą chcieli zostać – prognozuje Hornik.
Karol Tront wskazuje na problem finansowy miasta i to, kto będzie spłacać długi.
– Mamy tak naprawdę zadłużenie pokoleniowe. To jest 408 milionów złotych rozłożone do 2040 roku. Nieważne jak przedstawimy to w bilansie finansowym, zawsze będzie wyglądało to strasznie, porównując długi Chorzowa, które nagromadziły się przez lata, dołączając jeszcze do tego liczbę przeznaczoną na stadion, to tak naprawdę kryzys mamy o wiele większy – mówi.
"Los młodzieży nie może być podzielony słupkiem wyborczym"
Obaj są pewni, że program Szymona Michałka nie zostanie zrealizowany. Widzą, że inwestycja stadionowa ma swoje szanse na sukces, ale pozostałe punkty nie wypadają tak dobrze.
– Szymon Michałek miał bardzo rozbudowany program, który wydawał się, kiedy jeszcze bardzo go wspierałem w kampanii i chwilę po kampanii, wydawał się bardzo konkretny i dobrze przemyślany. Było tam dużo kwestii związanych właśnie z zielonym Chorzowem, z aktywizacją przede wszystkim młodych Chorzowian – przypomina Filip Hornik.
Aby referendum faktycznie mogło się odbyć, szacunkowo trzeba zebrać około 7,4 tysiąca ważnych podpisów.
– Jeśli ludzie to wesprą, będzie to jak najbardziej wyrażenie tego ducha obywatelskiego, to na czym panu prezydentowi też zależało. A jeśli referendum nie przejdzie, no to będzie jasny sygnał, że mieszkańcom podoba się to, co pan prezydent robi – ocenia Karol Tront.
– To referendum traktujemy jako pewien punkt zatrzymania i porozmawiania o tym mieście. Chcemy spróbować to robić ponad podziałami. Jest ciężko, ale wierzymy, że z dnia na dzień, z każdym spotkaniem, twarzą w twarz, indywidualnie z każdą rozmową jesteśmy w stanie gdzieś ten beton przełamać – tłumaczy Filip Hornik. – Widzimy, że aktualnie mamy w Chorzowie dwa główne stronnictwa, jedno jest związane z prezydentem, drugie jest związane z jego poprzednikami. My nie stoimy ani po jednej, ani po drugiej stronie. Jesteśmy młodymi ludźmi, którzy są zaniepokojeni stanem Chorzowa, ponieważ chcielibyśmy tu wrócić, chcielibyśmy tutaj mieszkać, założyć rodzinę, a niestety takiej możliwości na ten moment nie widzimy. Chorzów ma ogromny potencjał i Chorzów naprawdę zasługuje na więcej – podkreśla.
Jeśli mieszkańcy opowiedzą się za odwołaniem Szymona Michałka przed upływem kadencji, kampania ruszy na nowo i rozpocznie się kolejny wyścig o fotel prezydenta Chorzowa. Kogo wtedy poprą “młodzi”?
– Jeśli ktoś wyciąga rękę i faktycznie mówi do młodzieży, że coś oferuje, coś co ma sens i chce to doprowadzić do końca, my go wesprzemy, nieważne z jakiej opcji politycznej jest, po której stronie barykady stanie. Jeśli będzie szansa dla młodzieży, my będziemy współpracować z każdym, bo los młodzieży nie może być podzielony słupkiem wyborczym – mówi Karol Tront.
Filip Hornik i Karol Tront ukończyli szkoły średnie w Chorzowie. Obaj byli członkami Młodzieżowej Rady Miasta Chorzów. Filip obecnie studiuje na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Karol wybrał katowicki Uniwersytet Ekonomiczny.








Napisz komentarz
Komentarze