Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
niedziela, 2 sierpnia 2026 00:05
Reklama Baner reklamowy

Zmiana czasu. "Po co to wszystko?"

W najbliższy weekend czeka nas zmiana czasu z "zimowego" na "letni". Czy faktycznie jest to nam jeszcze potrzebne, jakie niesie ze sobą koszty i czy, podobnie jak USA, również w Europie powinno się z tego rozwiązania zrezygnować? Na te pytania odpowiada dr Bartłomiej J. Gabryś z Uniwersytetu Ekonomicznego w Katowicach.
Zmiana czasu. "Po co to wszystko?"

Senat USA zdecydował o przejściu na czas letni od 2023 – a co z Polską i z Unią Europejską?

Bartłomiej J. Gabryś: Choć dzisiaj świat i Europa staje w obliczu daleko trudniejszych wyzwań, mających ogromne znaczenie dla dalszego dobrobytu jej mieszkańców, a wojna w Ukrainie i ekonomiczne konsekwencje pandemii towarzyszą światu jaki znamy, jak bumerang wraca temat zmiany czasu. Ta najbliższa zmiana będzie tą, którą mniej lubimy. W najbliższy weekend śpimy godzinę mniej. 

Jak już to miało miejsce wiele razy, w nocy z soboty na niedzielę zmienimy czas z tzw. „zimowego” na tzw. „letni”. Stanie się to po raz kolejny w ostatni weekend marca, a wskazówki zegarów przesuniemy z godz. 2.00 na godz. 3.00. Mając z tyłu głowy świadomość ponownego przejścia w październiku do czasu „zimowego” zadamy sobie pytanie: "Po co to wszystko?"

Czy to nie chodzi o to, aby nieco "przemanewrować" dobę i zaoszczędzić na kosztach np. oświetlenia?

Efektywność energetyczna, podawana przez wiele lat jako wiodący argument jest dzisiaj praktycznie niezauważalna. Zmiana trybu pracy, znacząco różna od tego stosowanego w początkach zmiany czasu, sprawia, że stopień uzależnienia od światła dziennego jest praktycznie niezauważalny. Dodatkowo nastąpiła istotna zmiana profilu gospodarek wielu krajów, z produkcji w stronę usług. Zmiany w obciążeniu sieci energetycznej, jak pokazały to analizy PSE SA w Polsce, nie są dziś zauważalne. Mówiąc wprost, brak związku przyczynowo-skutkowego między zmianą czasu a obciążeniem sieci wynikającym ze zmiany naszych zachowań. Kwestia zmiany czasu przekłada się dziś głównie na nasz komfort psychofizyczny, i to on dziś stanowi znaczący koszt. 

Czego moglibyśmy uniknąć, gdyby zrezygnować ze zmian czasu?

Choć radzimy sobie coraz lepiej z innymi kosztami zmiany czasu, to warto pamiętać o ich istnieniu. Dotyczą logistyki, przepływu ludzi i dóbr, kosztów wynagrodzenia dla pracowników w związku ze zmianą czasu, dostępności do gotówki związanej z ograniczonym dostępem do bankomatów. Warto pamiętać o kosztach dla rolnictwa. Trudno przekonać zwierzęta, że ich pora karmienia nagle się zmieniła. Bez wątpienia, koszty dla naszego zdrowia są wyraźniej widoczne podczas zmiany marcowej. Wtedy zauważa się większą liczbę zawałów, udarów czy wypadkowości wszędzie tam, gdzie pełna koncentracja na wykonywanej pracy jest niezbędna, np. w transporcie samochodowym. 

Niegdyś zapowiadano, że wkrótce manewr przestawiania zegarków stanie się reliktem przeszłości. Kiedy możemy oczekiwać takiego rozwiązania?

Komisja Transportu Parlamentu Europejskiego opowiedziała się za zniesieniem zmiany czasu, a rok 2021 miał być ostatnim rokiem ze zmianami czasu. Temat zszedł jednak z agendy, a członkowie Unii Europejskiej skupiają się na konsekwencjach wojny w Ukrainie i ekonomicznych skutkach pandemii. Po drugiej stronie oceanu, Senat USA podjął właśnie decyzję aby zrezygnować ze zmiany czasu i aby czas letni obowiązywał ciągle od 2023 roku. Jest to decyzja, która wymaga dalszego procedowania w Izbie Reprezentantów, a później podpisu Prezydenta. W perspektywie europejskiej, warto jednak pamiętać, aby wybór dotyczący zmiany i pozostania w jednym z „czasów” nie stał się problemem w przyszłości. Państwa mogą samodzielnie wybrać czas przy którym chcą pozostać. Bez porozumienia między nimi może się okazać, że wiele z nich dokonana odmiennego wyboru, a my podróżując będziemy majstrować przy zegarach wielokrotnie. Warto o tym pamiętać, by tym razem brak zmiany czasu, nie stał się problemem w chwili przekraczania granic.

O zmianach czasu, z ekonomicznego puktu widzenia opowiadał
dr Bartłomiej J. Gabryś 
Katedra Przedsiębiorczości, Uniwersytet Ekonomiczny w Katowicach


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze

Autor komentarza: Absb Treść komentarza: Dzisiaj w nocy też cos się paliło w Chorzowie Starym. Data dodania komentarza: 1.08.2026, 08:17 Źródło komentarza: Kierowcy przejeżdżali obok płonącego samochodu, ale żaden nie miał gaśnicy Autor komentarza: Porczmankis Treść komentarza: Katowice chcą Chorzowa żeby wypchać tu wszystkich murzynów. Chorzów zamieni się w jeden wielki ośrodek dla uchodźców za niedługo z Hiszpanii przybędzie tu 20 000 murzynów i to wszystko oni by chcieli wyładować do Chorzowa. Sami sobie odpowiedzcie na pytanie czy chcecie mieć tutaj Afrykę i na każdym roku gwałty napady i morderstwa. Data dodania komentarza: 31.07.2026, 22:49 Źródło komentarza: Stadion w zamian za przyłączenie Chorzowa do Katowic? “Prezydent mówił, że byłby w stanie to zrobić” Autor komentarza: ferrero Treść komentarza: kibole się bawią, bo mogą Data dodania komentarza: 31.07.2026, 21:51 Źródło komentarza: Kierowcy przejeżdżali obok płonącego samochodu, ale żaden nie miał gaśnicy Autor komentarza: RussellGunn Treść komentarza: Ten samochód stał tam od dłuższego czasu Data dodania komentarza: 31.07.2026, 19:42 Źródło komentarza: Kierowcy przejeżdżali obok płonącego samochodu, ale żaden nie miał gaśnicy Autor komentarza: Vader Treść komentarza: To inicjatywa Obywateli tego miasta nie wasza panowie radni. Pod tyłkami wam się pali? Data dodania komentarza: 31.07.2026, 18:22 Źródło komentarza: Brakujące miliony, obietnice i dementi. Co dalej z targowiskiem przy ul. Kubiny? Autor komentarza: Gwarecka Treść komentarza: Ten samochód stał w tym miejscu chyba od stycznia czy lutego i nikt się nim nie interesował Data dodania komentarza: 31.07.2026, 15:02 Źródło komentarza: Kierowcy przejeżdżali obok płonącego samochodu, ale żaden nie miał gaśnicy
Reklama
Reklama