Podczas trwających XXV Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Cortina d'Ampezzo/Milano mieliśmy okazję kibicować jednemu mieszkańcowi naszego miasta - Maciejowi Starędze, który rywalizował w trzech konkurencjach.
Na inaugurację chorzowianin rywalizował w sprincie stylem klasycznym, gdzie nie udało mu się przebrnąć przez kwalifikację zajmując 40. miejsce. W biegu na dystansie 10 km stylem dowolnym zajął odległe 81. miejsce, a najlepszy wynik odnotował w sprincie drużynowym stylem dowolnym, gdzie w parze z Dominikiem Burym uplasował się na 13. miejscu.
- Trzynasty numer startowy okazał się szczęśliwy – zajęliśmy trzynaste miejsce, z czego jesteśmy bardzo zadowoleni. Najtrudniejszym etapem były kwalifikacje; po ich przebrnięciu mogliśmy powalczyć w finale, gdzie daliśmy z siebie wszystko. Niestety, na ostatniej zmianie złamano mi kijek, co nieco wybiło nas z rytmu i sprawiło, że straciliśmy kontakt z Brytyjczykami - powiedział po starcie Maciej Staręga.
Swojej wypowiedzi na antenie Eurosportu udzielił również po kwalifikacjach w sprincie indywidualnym w stylu klasycznym, gdzie tak opisywał swój występ.
- Czuję duży niedosyt. Zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, by przyjechać tutaj w optymalnej formie, jednak sam bieg nie potoczył się tak, jak sobie wymarzyłem. Taki jest sport – dałem z siebie maksimum, ale tym razem to nie wystarczyło.
Dla 36-letniego zawodnika to czwarty występ w igrzyskach olimpijskich i zarazem. jak sam wielokrotnie powtarzał, ostatni.
- Łezka kręci się w oku – to w końcu moje czwarte i ostatnie igrzyska olimpijskie . W karierze zdarzyło mi się uronić już łezkę po 8. miejscu w mistrzostwach świata wywalczonym z Dominikiem w Planicy w 2023 roku. Teraz był to mój ostatni olimpijski występ, czas powiedzieć "pas". Sport to moja praca i wielka pasja, ale teraz to rodzina jest dla mnie absolutnym priorytetem - dodał Staręga.








Napisz komentarz
Komentarze