Wiceprezydent tego miasta, Sławomir Pośpiech, w rozmowie z Dziennikiem Zachodnim przedstawił rzetelny obraz kosztów, jakie generuje obecny paraliż komunikacyjny. Według jego szacunków straty i dodatkowe wydatki wynikające z zamknięcia obiektu opiewają już na około 6 milionów złotych rocznie. Kwota ta wynika przede wszystkim z konieczności przejęcia ogromnego ruchu tranzytowego przez lokalne ulice Świętochłowic, które nie są przystosowane do tak intensywnej eksploatacji przez ciężki transport. Ponadto uwzględnia wzrost składki, jakie śląskie miasta płacą na zapewnienie ruchu tramwajowego. Co ciekawe, Świętochłowice płacą tę składkę wyższą, niż Chorzów.
Wiceprezydent Pośpiech zwraca uwagę, że obecny kryzys z zamknięciem estakady jest dla jego miasta niekorzystny. Podczas gdy problem techniczny dotyczy obiektu w Chorzowie, to budżet Świętochłowic musi udźwignąć koszty przyspieszonej degradacji dróg oraz reorganizacji transportu zbiorowego. Zastępca włodarza wprost ocenia tę sytuację jako niesprawiedliwą, podkreślając, że Świętochłowice ponoszą realne nakłady finansowe za niedogodności, które nie leżały po ich stronie. Mieszkańcy odczuwają to codziennie w korkach, a kasa miejska traci środki, które mogłyby zostać przeznaczone na inne cele.
W kwestii ewentualnego dochodzenia roszczeń stanowisko wiceprezydenta jest zaskakujące i stanowcze, choć pozostawia on miejsce na dialog. Jak przyznał w wywiadzie dla Dziennika Zachodniego:
„Wierzę, że nie dojdzie do roszczeń i sporu sądowego, bo znajdziemy wspólnie rozwiązanie, które będzie sprawiedliwe dla wszystkich. Jesteśmy świadomi tego, że nawet jeżeli zamknięcie estakady jest sytuacją losową, to skoro „mleko się rozlało” na okolicę, to musimy podejść do tematu wspólnie. Rozumiem trudną sytuację, w której znalazł się Chorzów, natomiast trudno uznać, że wszystkie dodatkowe rachunki, które się pojawiły i pojawią, zostaną wyłącznie pokryte przez tych, którzy nie sprowokowali tych kosztów. Musimy podejść do tematu wspólnie, bo na pewno te wielomilionowe kwoty, które będą do zapłacenia, nie powinny one spaść w stu procentach tylko i wyłącznie na Świętochłowice, które nie są ani największym, ani najbogatszym miastem w Metropolii."
Tak zdecydowany ton wiceprezydenta Pośpiecha sugeruje, że Świętochłowice mogą wkrótce oficjalnie domagać się od Chorzowa lub Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii konkretnych rekompensat finansowych. Warto zauważyć, że jest to kolejny głos sprzeciwu w regionie, po tym jak kilka tygodni temu w podobnym tonie o stratach generowanych przez zamkniętą estakadę wypowiedział się wiceprezydent Bytomia. Wówczas na tamtejszą krytykę stanowczo zareagował prezydent Chorzowa, Szymon Michałek, który w specjalnym przemówieniu wideo wezwał śląskich samorządowców do zaprzestania wywierania na niego medialnej i politycznej presji w sprawie, która jest wspólnym wyzwaniem dla całej aglomeracji.
Link do wywiadu w Dzienniku Zachodnim: https://dziennikzachodni.pl/zamknieta-estakada-w-chorzowie-to-6-milionow-zlotych-straty-swietochlowice-zaplaca-najwiecej-to-po-prostu-nie-jest-fair/ar/c1p2-28749065








Napisz komentarz
Komentarze