Sprawą zainteresowała się Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Katowicach. W lipcu 2026 roku do Urzędu Miejskiego w Świętochłowicach wpłynęło pismo oznaczone sygnaturą WPN.600.361.2026.PW, w którym poinformowano o podjęciu działań wyjaśniających w związku ze zgłoszeniami dotyczącymi występowania chronionych gatunków na działkach nr 3116/175 oraz nr 3440. Szczególną uwagę zwrócono w nim na ropuchę zieloną – gatunek objęty w Polsce ścisłą ochroną. Jej obecność na terenie przeznaczonym potencjalnie pod zabudowę może mieć istotne znaczenie dla dalszego przebiegu procedur inwestycyjnych.
Ochrona przyrody może wpłynąć na plany inwestycyjne
Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska wskazała, że przyszły inwestor musi zostać poinformowany o występowaniu chronionych gatunków na tym obszarze. Przepisy dotyczące ochrony przyrody nakładają bowiem określone obowiązki zarówno na właścicieli terenów, jak i podmioty planujące prowadzenie prac budowlanych. Ochronie podlegają nie tylko same zwierzęta, ale również ich siedliska i miejsca bytowania. Oznacza to, że potencjalne działania mogą wymagać wcześniejszych analiz, uzyskania odpowiednich zgód lub zastosowania rozwiązań ograniczających wpływ inwestycji na lokalną przyrodę. Za naruszenie przepisów, między innymi poprzez niszczenie siedlisk czy celowe płoszenie zwierząt, mogą grozić konsekwencje prawne.
Do instytucji zajmujących się ochroną środowiska trafiły również materiały dokumentujące przyrodniczą wartość tego terenu. Zdjęcia i nagrania mają wskazywać, że obszar ten jest miejscem występowania nie tylko ropuchy zielonej, ale także ropuchy szarej oraz kilku gatunków ptaków drapieżnych. Zaobserwowano między innymi krogulca, myszołowa zwyczajnego, jastrzębia zwyczajnego oraz pustułkę.
Mieszkańcy sprzeciwiają się zmianie charakteru tego miejsca
Sprawa sprzedaży terenu przy Ajsce od początku budzi emocje wśród części mieszkańców Świętochłowic. Obszar, który przez lata pełnił funkcję zielonej przestrzeni użytkowanej między innymi przez rolników, miał zostać przeznaczony pod potencjalną zabudowę mieszkaniową. Decyzje miasta stały się impulsem do działań społecznych. Wśród mieszkańców pojawiły się głosy sprzeciwu wobec zmiany przeznaczenia tego terenu. Jednym z przejawów tych działań była petycja przygotowana przez byłego radnego miejskiego Dawida Malcherka, pod którą podpisało się już kilkuset mieszkańców opowiadających się za zachowaniem obecnego charakteru tego obszaru.
Miasto dwukrotnie próbowało sprzedać nieruchomość, jednak oba przetargi zakończyły się niepowodzeniem. Brak zainteresowanych ofert może wynikać z kilku czynników – między innymi niepewności dotyczącej przyszłych procedur środowiskowych, a także społecznych kontrowersji wokół tej lokalizacji.
Przyszłość terenu nadal pozostaje otwarta
Pojawienie się informacji o chronionych gatunkach dodatkowo komplikuje sytuację wokół planowanej sprzedaży. Ewentualna inwestycja mieszkaniowa będzie musiała uwzględniać zarówno przepisy dotyczące ochrony środowiska, jak i oczekiwania części mieszkańców, którzy chcą zachowania tego terenu jako przestrzeni zielonej. Ostateczny kierunek dalszych działań będzie zależał od decyzji władz miasta oraz wyników ewentualnych analiz przyrodniczych. Na obecnym etapie nie wiadomo jeszcze, czy teren zostanie ponownie wystawiony na sprzedaż i czy potencjalny inwestor zdecyduje się podjąć wyzwanie związane z tą lokalizacją.
Jedno jest pewne – kwestia przyszłości zielonego obszaru w sąsiedztwie Ajski stała się już nie tylko sprawą gospodarowania miejskim majątkiem, ale również dyskusją o tym, jak w Świętochłowicach powinny być chronione cenne przyrodniczo miejsca. Szkoda, że do tego tematu, zwłaszcza w zakresie społecznych protestów i niepokojów nie odniósł się oficjalnie prezydent Świętochłowic Daniel Beger.

Napisz komentarz
Komentarze