Wiadukt na ulicy Nowej całkowicie zamknięty
Od czwartkowego poranka, 3 września, wiadukt w ciągu ulicy Nowej zostanie całkowicie wyłączony z ruchu kołowego. Zamknięcie jest związane z planowaną rozbiórką istniejącego obiektu i budową nowej przeprawy.
Samochody o wysokości do 3,7 metra zostaną skierowane ulicami Stabika, Stacyjną, Legnicką, Rębaczy, Główną i Maciejkowicką.
Pojazdy przekraczające 3,7 metra, w tym samochody ciężarowe, będą musiały korzystać ze znacznie dłuższego objazdu prowadzącego ulicami Katowicką, 3 Maja, Żołnierzy Września, 75 Pułku Piechoty, Nomiarki, Drogową Trasą Średnicową, Gałeczki lub Racławicką, a następnie Górniczą, Wojska Polskiego, Parkową i Kościuszki.

Połączenie pomiędzy rozdzielonymi częściami miasta ma zapewnić linia autobusowa nr 165. Zmieniona zostanie również trasa autobusu nr 922.
Zamknięcie wiaduktu może szczególnie mocno wpłynąć na sytuację drogową w Centrum, Klimzowcu i Chorzowie Batorym. Pracą sygnalizacji świetlnej w rejonie ulic Katowickiej i Kościuszki będzie sterował system ITS. Miasto zastrzega, że jego kalibracja do nowych warunków może potrwać kilka dni.
Estakada raczej pozostanie zamknięta dla samochodów
Podczas obszernej wypowiedzi dotyczącej przyszłości estakady prezydent Chorzowa Szymon Michałek przyznał, że możliwość ponownego dopuszczenia samochodów o masie do 3,5 tony nadal jest analizowana. Jego obecna ocena jest jednak sceptyczna.
– Dzisiaj powiedziałbym raczej, że nie, niż że tak. Pozostawmy jednak jeszcze miejsce na ostateczną decyzję – powiedział Szymon Michałek.
Jedną z przyczyn ostrożności jest stan wyposażenia estakady. Jak przekazał prezydent, tuż przed rozważanym przywróceniem ruchu doszło do obluzowania jednego z ekranów akustycznych.
– Jeżeli chodzi o przywrócenie ruchu pojazdów do 3,5 tony, dyskusje prowadzimy niemal codziennie. W zasadzie tuż przed planowanym otwarciem estakady doszło do obluzowania ekranu akustycznego. Od tego momentu w Miejskim Zarządzie Ulic i Mostów nie ma chęci do podejmowania ryzyka – wyjaśnił prezydent.
Ewentualne otwarcie wymagałoby m.in. usunięcia pozostałych ekranów, których na konstrukcji znajduje się kilkaset. Pojawiłby się wówczas kolejny problem – zwiększony hałas w centrum miasta. Konstrukcja musiałaby również pozostawać pod ciągłym nadzorem zamontowanych czujników. Prezydent Michałek zaznaczył, że bierze odpowiedzialność za ostateczne rozstrzygnięcie.
– Każdą decyzję, zarówno przywrócenie ruchu do 3,5 tony, jak i brak takiego otwarcia, biorę na klatę – zadeklarował.
Miasto nie może obecnie zapłacić za rozbiórkę
Przeszkodą w wyburzeniu estakady pozostaje jej status prawny. Obiekt znajduje się w ciągu drogi krajowej nr 79, a Chorzów jest jego zarządcą, lecz nie może swobodnie przeznaczyć miejskich pieniędzy na rozbiórkę.
– W tej chwili nie ma przepisów pozwalających miastu na prawach powiatu wydać własne pieniądze na wyburzenie estakady, która de facto nie jest obiektem miejskim. Jesteśmy tylko jej zarządcą. Dyscyplina finansów publicznych nie pozwala nam przeznaczyć pieniędzy Chorzowa na rozbiórkę takiego obiektu – tłumaczył Szymon Michałek.
Ministerstwo Infrastruktury miało przedstawić miastu dwa możliwe rozwiązania. Pierwszym jest sfinansowanie prac z budżetu państwa. Drugim – zmiana kategorii odcinka drogi krajowej nr 79 na drogę powiatową. Dopiero po takiej zmianie Chorzów mógłby legalnie przeznaczyć własne środki na wyburzenie.
– Ministerstwo Infrastruktury wskazało dwa rozwiązania: deklasyfikację drogi krajowej nr 79 do kategorii drogi powiatowej albo pozyskanie pieniędzy rządowych – relacjonował prezydent.
Zmiana kategorii DK79 wymaga wielu uzgodnień
Deklasowanie odcinka drogi nie może zostać przeprowadzone wyłącznie decyzją chorzowskiego samorządu. Konieczne będą rozmowy z sąsiednimi miastami oraz władzami województwa.
– Deklasowanie drogi wymaga oczywiście uzgodnień, ponieważ nie tylko Chorzów korzysta z drogi krajowej nr 79. Trzeba to uzgodnić z miastami ościennymi, wojewodą i marszałkiem. Zdajemy sobie sprawę, że nie jest to łatwy proces – przyznał Michałek.
Władze miasta deklarują jednak gotowość do przejęcia odpowiedzialności finansowej za rozbiórkę, jeśli stworzone zostaną ku temu odpowiednie warunki prawne.
– Mogę powiedzieć, że gdybyśmy fizycznie i prawnie mieli możliwość rozebrania estakady, zrobilibyśmy to tak szybko, jak tylko zakończyłaby się przebudowa mostu przy ulicy Nowej – podkreślił prezydent.
Oznacza to, że estakada pozostanie na swoim miejscu co najmniej do zakończenia inwestycji na ulicy Nowej. Wcześniejsze rozpoczęcie rozbiórki obu przepraw jednocześnie doprowadziłoby do jeszcze większych problemów komunikacyjnych.
Tramwaje nadal będą korzystać z estakady
Choć powrót samochodów staje się coraz mniej prawdopodobny, z estakady nadal korzystają tramwaje. Ruch tramwajowy został wznowiony 22 sierpnia, ale odbywa się z ograniczeniami. Na chronionym fragmencie konstrukcji może przebywać tylko jeden tramwaj.
– Tramwaje Śląskie będą jeździły po estakadzie tak długo, aż rozpoczniemy jej rozbiórkę – zapowiedział prezydent Chorzowa.
Ekspertyza techniczna dopuszcza czasowe użytkowanie konstrukcji po wykonaniu odpowiednich zabezpieczeń, napraw oraz pod stałym monitoringiem. Nie zmienia to jednak planów miasta, które przygotowuje się do zastąpienia estakady innym układem komunikacyjnym.
Zamiast estakady dwa nowe mosty
Miasto rozważa budowę dwóch przepraw rozpraszających ruch w różnych kierunkach. Jeden z nowych mostów miałby powstać nad linią kolejową nr 131 i zapewniać połączenie z rejonem stacji kolejowej Chorzów Miasto.
– W obecnych uwarunkowaniach prawnych budowa estakady jeden do jednego jest niemożliwa. Miasto zostało już przez nią skrzywdzone w latach 70. i nie chcemy pogłębiać tego problemu. Widzimy jednak konieczność budowy nowego mostu – mówił Michałek.
Prezydent podkreślił, że odtworzenie istniejącej konstrukcji nie jest zamiarem władz miasta. Nowy układ ma ograniczyć koncentrację samochodów w jednym punkcie i lepiej rozłożyć ruch na chorzowskiej sieci drogowej.
– Rozwiązaniem jest rozproszenie ruchu drogowego, a nie przeniesienie go z jednej ulicy na drugą. Źle zaprojektowane drogi powodują przeniesienie korków z jednego miejsca na drugie – zaznaczył.
Przed wyborem ostatecznego wariantu planowane jest wykonanie modelowania ruchu. Ma ono odpowiedzieć na pytanie, czy budowa nowych przepraw rzeczywiście poprawi komunikację i nie spowoduje powstania nowych zatorów.
– Jeżeli mamy zbudować most za 30–45 milionów złotych, wolałbym najpierw sprawdzić w modelu, czy ma to sens – powiedział prezydent.
Najpierw ulica Nowa, później decyzja o rozbiórce
Nowy wiadukt na ulicy Nowej ma powstać w miejscu obecnego obiektu, a remont może potrwać około roku. Dopiero po przywróceniu przejazdu w tym miejscu możliwe będzie rozpoczęcie rozbiórki estakady bez jednoczesnego odcięcia kolejnej ważnej trasy.
Przyszłość konstrukcji nad chorzowskim rynkiem wydaje się jednak coraz bardziej przesądzona. Ruch samochodowy najprawdopodobniej już na nią nie wróci, a miasto koncentruje się na przygotowaniu procedur prawnych, sposobu finansowania rozbiórki oraz nowego układu drogowego.
– Za czasów prezydenta Szymona Michałka trzeba ją będzie po prostu rozebrać – podsumował prezydent Chorzowa.

Napisz komentarz
Komentarze