Choć narodziny dzikich kotów w ogrodach zoologicznych zawsze cieszą, te konkretne maluchy niosą na swoich barkach wyjątkową misję. W przyszłości mogą one zamienić bezpieczny wybieg na szum dzikiego, karpackiego lasu.
Rodzicami nowo narodzonych kociąt są Rysik i Grenderah. Ta para przybyła do chorzowskiego zoo w 2024 roku z jasnym i precyzyjnym celem – mieli stworzyć parę hodowlaną, która pomoże w ratowaniu swojego gatunku. Na efekty nie trzeba było długo czekać. Pierwszy wspólny miot pary to ogromny sukces hodowlany i dowód na to, że zwierzęta doskonale odnalazły się w nowoczesnym obiekcie, który oddano do ich dyspozycji.
Jednak to, co czyni te narodziny wyjątkowymi, wykracza daleko poza mury śląskiego ogrodu.
Bilet do wolności: Program Linking Lynx
Maluchy z Chorzowa nie są „zwykłymi” mieszkańcami zoo, którzy spędzą całe życie za szybą ekspozycji. Ich narodziny to element międzynarodowego programu Linking Lynx, którego kluczowym zadaniem jest czynne wspieranie i wzmacnianie dziko żyjącej populacji rysia karpackiego.
Ryś euroazjatycki w skali globalnej nie jest uznawany za gatunek bezpośrednio zagrożony wyginięciem, jednak w Polsce sytuacja wygląda zgoła inaczej. Nasza rodzima populacja tych pięknych, skrytych drapieżników jest niezwykle mała, a sam gatunek objęty jest ścisłą ochroną. Każdy nowy osobnik ma tu znaczenie na wagę złota.
Jeśli śląskie drapieżniki będą rozwijać się prawidłowo, przejdą pomyślnie wszystkie etapy weryfikacji i spełnią rygorystyczne wymagania programu, czeka je niezwykła przyszłość. Zostaną przygotowane do reintrodukcji, czyli wypuszczenia na wolność. Mają realną szansę stać się dzikimi mieszkańcami lasów i pomóc w odbudowie przetrzebionej populacji rysia w jej naturalnym środowisku.
Cisza, która buduje dzikość
Aby ten ambitny plan się powiódł, pracownicy zoo musieli wdrożyć specjalne procedury. Kluczem do sukcesu w przygotowaniu zwierząt do życia na wolności jest maksymalne ograniczenie ich kontaktu z człowiekiem. Młode rysie nie mogą przyzwyczaić się do widoku i zapachu ludzi, ani tym bardziej kojarzyć ich z pożywieniem czy bezpieczeństwem.
Z tego powodu Śląski Ogród Zoologiczny podjął natychmiastowe kroki:
Zamknięto wejście na podest widokowy bezpośrednio przy wybiegu rysi.
Dyrekcja zoo nie wyklucza kolejnych ograniczeń dla zwiedzających, jeśli będą one konieczne dla dobra maluchów.
„Liczymy na Waszą wyrozumiałość. Wszystko po to, by te dwa kocie maluchy miały kiedyś szansę biegać po prawdziwym lesie” – apelują przedstawiciele Śląskiego Ogrodu Zoologicznego.
Dla niecierpliwych fanów, którzy chcieliby zobaczyć nowych podopiecznych, zoo przygotowało niespodziankę – w mediach społecznościowych udostępniono kilka wyjątkowych, wykonanych „ukradkiem” i z bezpiecznej odległości zdjęć. Teraz pozostaje nam trzymać kciuki za zdrowy rozwój maluchów i mieć nadzieję, że już za kilkanaście miesięcy te urocze dziś kocięta zameldują się w swoich nowych, leśnych rewirach.

Materiał dofinansowany ze środków WFOŚiGW w Katowicach. Za treść artykułu odpowiada redakcja.

Napisz komentarz
Komentarze