Dwie palmy – nazwane Trudą i Hildą – stanęły na chorzowskim Rynku, by zdobić przestrzeń i tworzyć przyjemne miejsce do odpoczynku (mają jeszcze kolegę – Bercika). W poniedziałek jednak padły ofiarą wandalizmu.
Do zdarzenia doszło około godziny 18:00. Nieznany sprawca pobazgrał nie tylko donice, w których rosną palmy, ale również pobliskie siedziska przy scenie. Na opublikowanym przez urząd miasta nagraniu z monitoringu widać (z wyglądu) nastolatka w niebieskiej koszulce, który używa sprayu do niszczenia miejskiego mienia. Na donicach i ławkach pojawiły się rysunki oraz napisy.

Screen nagrania z miejskiego monitoringu (Miasto Chorzów)
Sprawa natychmiast wywołała oburzenie przedstawicieli miasta i samych mieszkańców.
– Hilda i Truda zostały zaatakowane, miały przyciągać wzrok, zdobić chorzowski rynek i cieszyć mieszkańców, ale chyba nie w taki sposób – komentuje w opublikowanej w mediach społecznościowych rolce Katarzyna Hohuł, rzeczniczka Urzędu Miasta Chorzów. – Szkoda, bo takie miejsca tworzymy po to, żeby były estetyczne, przyjazne i służyły wszystkim mieszkańcom. Zamiast cieszyć oko, znów trzeba usuwać skutki czyjejś bezmyślności – dodaje.
Urząd wyciąga rękę, ale czas ucieka
Sprawa została już oficjalnie zgłoszona odpowiednim służbom, a nagrania z miejskiego monitoringu są zabezpieczane. To jednak nie oznacza, że dla młodego sprawcy nie ma już ratunku. Władze miasta postanowiły dać mu nietypową szansę na uniknięcie konsekwencji prawnych i zwróciły się bezpośrednio do niego.
– Mamy apel do autora tych napisów. Jeśli to miał być sposób na pozostawienie po sobie śladu, dajemy szansę, by ten ślad został usunięty w ciągu trzech dni. Usuń napisy i pokaż, że potrafisz wziąć odpowiedzialność za swoje zachowanie – przekazała Katarzyna Hohuł.
Wandal najpewniej wywiązał się z ultimatum, bo w środę o poranku po jego twórczości nie było już ani śladu.

Napisz komentarz
Komentarze