Prezydent, podobnie jak wcześniej jego stowarzyszenie, odpiera zarzuty i podkreśla, że nie chodzi o sprzedaż całego obszaru Ajski. Radni wspierający go w nagraniu wskazują natomiast, że zagospodarowanie tego miejsca może przynieść miastu korzyści — między innymi poprzez rozwój zabudowy mieszkaniowej i przyciągnięcie nowych mieszkańców.
Taka argumentacja nie przekonuje jednak części mieszkańców. W komentarzach pod nagraniem pojawiły się liczne głosy, że przedstawiony przekaz jest manipulacją. Mieszkańcy podkreślają, że ich sprzeciw nie dotyczy sprzedaży „całej Ajski”, lecz konkretnego terenu przy dolinie Lipinki — zielonego obszaru znajdującego się pomiędzy parkiem krajobrazowym a osiedlem Nowy Paryż. To właśnie ten fragment terenu jest przedmiotem protestów. Mieszkańcy zwracają uwagę, że choć obszar ten nie wchodzi w skład parku krajobrazowego, bezpośrednio do niego przylega i stanowi ważny element zielonego otoczenia.
W dyskusji pojawia się również kwestia argumentu dotyczącego własności gruntów. Prezydent wskazuje, że część terenów Ajski należy do Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Mieszkańcy odpowiadają jednak, że nie o ten aspekt chodzi, ponieważ ich sprzeciw dotyczy konkretnego terenu przeznaczonego pod sprzedaż. Sprawa wiąże się także z planami rozwoju mieszkaniowego tej części miasta. Prezydent Daniel Beger pozytywnie wypowiadał się wcześniej o rozbudowie deweloperskiej na Nowym Paryżu, wskazując, że nowe mieszkania mogą być impulsem rozwojowym dla Świętochłowic i przyciągnąć nowych mieszkańców. Przeciwnicy sprzedaży przekonują jednak, że rozwój miasta nie powinien odbywać się kosztem kolejnych terenów zielonych. Pod petycją o odstąpienie od sprzedaży podpisało się już prawie 900 osób.
W komentarzach dotyczących sprzedaży tego terenu, które licznie pojawiają się na Facebooku mieszkańcy coraz częściej podnoszą także postulat ograniczenia kompetencji prezydenta w zakresie sprzedaży miejskiego majątku. Część z nich chce, aby decyzje dotyczące zbywania nieruchomości gminnych wymagały każdorazowo zgody Rady Miejskiej, a nie mogły być podejmowane samodzielnie przez prezydenta, bo w ten sposób, w jaki odbywa się to obecnie, polityk nie bierze pod uwagę ani zdania radnych ani mieszkańców.

Napisz komentarz
Komentarze