Do zdarzenia doszło po północy, nocą z piątku na sobotę, na autostradzie D52 (jezdnia w stronę Brna) w pobliżu Pohořelic w Czechach.
Jak donosi portal novinky.cz, podróżujący samochodem osobowym zatrzymali się, ponieważ zderzyli się z dzikami. Za nimi zatrzymał się kolejny pojazd, prawdopodobnie aby im pomóc. W te dwa pojazdy wjechał z impetem trzeci i doprowadził do tragicznego wypadku.
W jednym z aut (źródła nie precyzują w którym) znajdowała się polska rodzina z Siemianowic Śląskich – małżeństwo Marcin i Patrycja, ich synowie Hubert i Tymek oraz przyjaciółka Magda. To oni najbardziej ucierpieli. Niestety, bilans jest fatalny – pomimo podjętej akcji reanimacyjnej, na miejscu zginęły dwie dorosłe kobiety, a pozostali pasażerowie odnieśli poważne obrażenia. Na pokładzie był też pies, ale czworonoga nie zastano w pobliżu.
– Mężczyznę przetransportowaliśmy karetką do szpitala uniwersyteckiego w Brnie w celu dalszej opieki. Zajęliśmy się również dwójką dzieci – powiedziała rzeczniczka ratownictwa Michaela Bothová, cytowana przez Novinky.
Jak dalej się dowiadujemy, na miejsce wysłano śmigłowiec ratowniczy, karetkę i cztery ekipy ratownicze, w tym dwa zespoły medyczne. Jedno z dzieci zostało przetransportowane do szpitala helikopterem, jego brat zaś karetką.
Autostrada była zablokowana przez cztery godziny.
Rzecznik policji Moraw Południowych David Chaloupka przekazał w niedzielę (cyt. Novinky), że liczba ofiar wypadku wzrosła do trzech – nie udało się uratować życia 2-letniego Huberta.
Pomoc dla Marcina i Tymka
Znajomi poszkodowanej rodziny uruchomili dla nich zrzutkę. Jej autentyczność potwierdza udostępnienie jej w social mediach przez samego Marcina.
“Naprawdę nie wiem co napisać. Aktualnie walczymy z Tymkiem o życie w szpitalu w Czechach. Serce mi pękło moja kochana żona i Hubcio i super koleżanka Madzia” – czytamy w emocjonalnym wpisie.
W opisie zbiórki napisano, że celem jest zapewnienie rodzinie wsparcia finansowego. W najbliższym czasie czekają ich ogromne koszty – transport ciał i organizacja pogrzebu, powrót do zdrowia, w tym rehabilitacja, a także wsparcie psychologiczne.
“Zorganizowaliśmy tę zbiórkę, aby odciążyć Marcina przynajmniej od trosk finansowych. Ból po stracie Bliskich jest niewyobrażalny, ale możemy sprawić, że powrót do codzienności nie będzie obciążony brakiem środków na leczenie i godny pochówek”.
Marcin pochodzi z Siemianowic Śląskich i tam mieszkał z rodziną. Jest kibicem Ruchu Chorzów – na ostatnim meczu ligowym Niebieskich wywieszono transparent z napisem “Otto, Tymek trzymajcie się”. W poniedziałek na oficjalnym profilu klubu pojawił się filmik z udziałem piłkarzy i apelem o wsparcie.

Napisz komentarz
Komentarze