Bezmyślnością wykazali się sprawcy, którzy z auta dostawczego postanowili urządzić sobie śmieciarkę, a z miejskiej przestrzeni wysypisko. Straż Miejska nie miała jednak problemu z namierzeniem "pomysłowego" śmieciarza.
Do zdarzenia doszło 17 sierpnia. Do dyżurnego chorzowskiej Straży Miejskiej wpłynęło zgłoszenie o podrzuceniu znacznej ilości śmieci w rejonie ulicy Kościuszki 4a. Odpady zostały wyładowane wprost z samochodu dostawczego, a sprawcy rozpłynęli się w powietrzu, licząc pewnie na to, że sprawa rozejdzie się po kościach.
Pamięć bywa zawodna, ale miejski monitoring nie zapomina. Mundurowi błyskawicznie przeanalizowali nagrania z kamer, co pozwoliło na dokładne zidentyfikowanie tablic rejestracyjnych wozu. Dalsze czynności poszły już jak po maśle – strażnicy dotarli do właściciela pojazdu, a ten bez wahania wskazał osoby, które w tym czasie z niego korzystały.
Efekt? Sprawca został ukarany mandatem karnym, a co najważniejsze – został zobowiązany do posprzątania bałaganu, który sam narobił.
Mimo że za nielegalne pozbywanie się odpadów grożą dziś naprawdę surowe konsekwencje, w Chorzowie wciąż nie brakuje amatorów darmowego wywozu śmieci "na dziko". Naprawdę trudno zrozumieć takie podejście – legalne oddanie odpadów do PSZOK-u czy skorzystanie z oficjalnych dróg wymaga jedynie odrobiny chęci i poświęcenia chwili czasu.
Zamiast tego niektórzy wolą kombinować, ryzykować i na koniec najeść się wstydu. Jak widać, sprawcy postanowili sięgnąć po całkowicie nielegalne rozwiązanie, a teraz będą musieli bardzo głęboko sięgnąć do kieszeni. A do tego... wziąć miotły w dłoń.

Napisz komentarz
Komentarze