Ruch Chorzów zaliczył falstart na początku swoich zmagań w nowym sezonie Betclic 1. Ligi. Niebiescy w dwóch pierwszych spotkaniach ulegli w stosunku 0:2 zespołom Termaliki Bruk-Bet Nieciecza, a także Miedzi Legnica. Podopieczni Waldemara Fornalika nie zaprezentowali się z dobrej strony, a wokół drużyny narosły pytania o jakość zawodników na kilku pozycjach.
Słaby start chorzowian, a także rozczarowująca końcówka ubiegłego sezonu sprawiły, że coraz częściej pojawiają się głosy o tym, że klub nie jest w stanie rywalizować na płaszczyźnie finansowej z ligową czołówką. W ostatnim wywiadzie z Dziennikiem Zachodnim odniósł się do nich sam Zdzisław Bik, czyli jeden z głównych akcjonariuszy Ruchu.
- Niestety dzisiaj nasza piłka poszła finansowo bardzo wysoko, bardzo daleko. Sam głoszę bardzo niepopularną tezę, że nie godzę się z tymi wysokimi zarobkami piłkarzy, nieraz nieuzasadnionymi, ale niestety nie mogę bić głową w mur. Musimy się dostosować do istniejących warunków na rynku. Rynek nas trochę wyprzedził i my jako akcjonariusze, mówię tu w swoim imieniu i w imieniu Aleksandra Kurczyka, mamy świadomość, że przydałoby się w klubie więcej finansów - mówił w wywiadzie dla Dziennika Zachodniego Zdzisław Bik, jeden z głównych akcjonariuszy Ruchu.
Warto w tym momencie zauważyć jak wygląda podział akcji, a co za tym idzie władzy w klubie. Głównym akcjonariuszem Niebieskich jest Miasto Chorzów, które posiada niewiele ponad 38% akcji. Jak zdradza w wywiadzie sam Zdzisław Bik, on wraz z Aleksandrem Kurczykiem i firmami obu przedsiębiorców dysponują 50,5 procentem akcji Ruchu. Reszta rozporoszona jest wśród mniejszych akcjonariuszy.
W poszukiwaniu nowych funduszy śląscy przedsiębiorcy otwarcie mówią, że są gotowi sprzedać swoje akcje w klubie, aby ten dostał zastrzyk potrzebnej gotówki. Właściciele szukają rozwiązań i chętnych na przejęcie ich pakietu, podkreślając, że zostały już poczynione pierwsze kroki w kierunku pozyskania nowych inwestorów, choć na efekty tych działań trzeba będzie jeszcze chwilę poczekać.
- Chcielibyśmy dopiąć to w ciągu najbliższego miesiąca, ale wiemy, że to jest nierealne. Jest sezon urlopowy. Mam nadzieję, że we wrześniu pojawią się już konkretne propozycje, zaczną się rozmowy i mam nadzieję, że wrzesień czy październik będą takimi przełomowymi miesiącami. Na żadne spektakularne informacje wcześniej bym raczej nie liczył - dodawał Zdzisław Bik.
Wśród potencjalnych kandydatów na przejęcie pakietu znalazło się też Miasto Chorzów, które dzięki przejęciu odpowiedniej liczby udziałów, stałoby się zdecydowanie największym akcjonariuszem klubu, z większością głosu podczas walnych zgromadzeń. Co ciekawe, jak opowiada sam Bik, obecni akcjonariusze Ruchu za swoje udziały od miasta nie potrzebowaliby pieniędzy, a interesowałyby ich chorzowskie nieruchomości i aktywa.
- Zresztą miastu również zaproponowaliśmy odkupienie naszych udziałów, żeby Chorzów, który cały czas twierdzi, że ponieważ ma mniejszość udziałów, więc nie może tak jednoznacznie dofinansowywać Ruchu jak to robią inne miasta, które są większościowymi udziałowcami większość i prowadzą niejako kluby miejskie, mógł to robić. Nie muszą w grę wcale wchodzić pieniądze. Miasto ma przecież trochę zbędnych nieruchomości czy innych nie do końca potrzebnych mu aktywów, które może przekazać po profesjonalnej wycenie naszych akcji przez specjalistyczne firmy w ramach wymiany. Miasto zleciło takie działania prawnikom - podkreślał Zdzisław Bik.
O tym czy Ruch trafi w miejskie ręce, albo na horyzoncie pojawi się inwestor z prywatnym kapitałem powinniśmy się dowiedzieć więc na przestrzeni kilku miesięcy. Jak na razie Niebiescy przygotowują się już do kolejnego ligowego starcia, jakim będzie wyjazdowa potyczka z Polonią Warszawa. To spotkanie już 7 sierpnia o godzinie 20:30.

Napisz komentarz
Komentarze