Ruch Chorzów zaliczył falstart na początku swoich zmagań w nowym sezonie Betclic 1. Ligi. Niebiescy w dwóch pierwszych spotkaniach ulegli w stosunku 0:2 zespołom Termaliki Bruk-Bet Nieciecza, a także Miedzi Legnica. Co gorsza podopieczni Waldemara Fornalika nie zaprezentowali się z dobrej strony, nie strzelając nawet bramki.
W piątek Niebiescy wybrali się więc do Warszawy, aby na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej zmierzyć się z tamtejszą Polonią i zdobyć pierwsze punkty do tabeli punktowej.
Spotkanie rozpoczęło się dość spokojnie, choć przyjezdni z Chorzowa próbowali podchodzić wysokim pressingiem, utrudniając rozegranie piłki. Niestety dla Ruchu w początkowej fazie nie udało się zaskoczyć ekipy Czarnych Koszul, a spotkanie przeniosło się głównie do środkowej części boiska. W okolicach 25. minuty przed bardzo dobrą szansą stanął Simon Skrabb. Finlandczyk uderzał piłkę w polu karnym po składnej akcji gospodarzy, ale w bramce dobrze zachował się Jakub Wrąbel.
Golkiper Niebieskich dobrze interweniował także kilka minut później, kiedy to po kolejnej dobrej akcji warszawiaków uderzał Kacper Kostorz. Podopieczni Fornalika również próbowali się odgryzać, a jednym z najbardziej aktywnych zawodników w szeregach Ruchu był Shuma Nagamatsu. To właśnie on przed przerwą zagrał świetną piłkę do Daniela Szczepana, a zawodnik z Radlina skierował głową piłkę w słupek bramki Polonii.
Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się znacząco. Obie strony próbowały otworzyć worek z bramkami i finalnie udało się to zawodnikom z Chorzowa. Na prawej stronie boiska o piłkę powalczył Patryk Szwedzik i wdał się w drybling z Ilkayem Durmusem. Choć wydawało się, że Turek zdołał wybić piłkę to ta trafiła pod nogi Szymon Szymańskiego, który znajdował się w okolicach pola karnego. Kapitan Ruchu nie zastanawiał się długo i oddał precyzyjny strzał po ziemi, który odbił się jeszcze od słupka i finalnie znalazł się w siatce bramki Mateusza Jelenia. Szymański tym samym stał się strzelcem pierwszego gola dla Ruchu w tym sezonie.
Po strzeleniu bramki goście przejęli chwilowo inicjatywę i starali się podwyższyć swoje prowadzenie. To się jednak nie udało, a już kilka minut po strzeleniu gola, to oni musieli wyciągać piłkę ze swojej bramki. Po składnej akcji rezerwowego Daniego Vegi, Hiszpan dograł piłkę w pole karne, a tam dopadł do niej Ilkay Durmus. Pomocnik Poloni zrehabilitował się za swój błąd kilka minut wcześniej i pokonał świetnie dysponowanego Wrąbla.
Gol wyrównując zdecydowanie napędził gospodarzy, którzy już do końca starcia przejęli inicjatywę, tworząc kolejne szanse. Swojego gola szukał Dani Vega, który jednak uderzał w słupek. Tuż przed samym końcem spotkania do sytuacji doszedł także inny rezerwowy, Antoni Kapusta, ale jego strzał fenomenalnie obronił Wrąbel, popisując się refleksem.
Emocjonujące spotkanie skończyło się więc podziałem punktów, a Ruch może dopisać sobie jedno oczko w ligowej tabeli. Szansa na kolejne zdobycze już 14 sierpnia, kiedy to Niebiescy u siebie podejmą ekipę Lechii Gdańsk.
Polonia Warszawa - Ruch Chorzów 1:1 (0:0)
0:1 Szymon Szymański, 62 min.
1:1 Ilkay Durmus, 69 min.
Polonia: Jeleń – Olszewski (75' Terpiłowski), Marcjanik, Budnicki, Olafsson, Kuusk (65' Kowalczyk), Gnaase, Dadok (65' Vega), Skrabb, Durmus (86' Paszkowski), Kostorz (86' Kapusta); trener: Piotr Stokowiec.
Rezerwowi: Sandach, Ziółkowski, Mróz, Gołos.
Ruch: Wrąbel – Wójcik, Leśniak-Paduch, Lukic, Komor, Laskowski (79' Wachowiak) Rosół, Szymański, Nagamatsu (87' Lachendro), Szwedzik, Szczepan (79' Cieślak); trener: Waldemar Fornalik.
Rezerwowi: Bielecki, Rostek, Lipiński, Konczkowski, Lipiński.
Sędziował: Paweł Malec (Łódź).
Żółte kartki: Leśniak-Paduch, Kristan.

Napisz komentarz
Komentarze