Odkąd Diamentowa Liga trafiła na Śląsk pierwszy raz w 2022 roku – w zastępstwie za Chiny – już nie wypadła z kalendarza. Jednak historia Silesia Memoriału Kamili Skolimowskiej sięga głębiej – do 2009 roku i maleńkiego stadionu Skry w Warszawie.
– Czasem zdarza mi się usiąść tu na trybunach i wspomnieć to, jak chałupniczo robiliśmy pierwszą edycję. Przeszliśmy niesamowitą drogę, na szczyt – mówi wyraźnie wzruszony Robert Skolimowski, ojciec przedwcześnie zmarłej mistrzyni olimpijskiej.
W niedzielę Diamentowa Liga na Śląsku! Z 11 rekordzistami świata
Młoty, które wyrzucali zawodnicy w kolejnych edycjach zawodów, też przebyły długą drogę. Wiemy nawet, jaką konkretnie. We wszystkich mierzonych oficjalnych próbach to już aż 46167,62 metrów. Czyli więcej niż dystans maratonu. Największe dokonania ma w tym zresztą Paweł Fajdek, który od początku Memoriału wystąpił w nim już aż 15 razy.
– Mogę być w różnej formie. Może mnie różnie boleć, nieistotne. Zawody ku pamięci Kamili traktuję i będę traktował zawsze jako najważniejsze. Znaliśmy się, ceniłem ją, osiągnęła w sporcie coś, czego mi nie było nigdy dotąd dane. To przepiękne, że pamięć o niej przetrwała w tak spektakularny sposób – mówi przed niedzielą pięciokrotny mistrz świata.
Prace, aby święto sportu na Śląsku znów wyszło godnie, trwały rok. Od kilkunastu dni sztab organizacyjne dekorował obiekt i finiszował z wszelkimi pracami.
– Jesteśmy gotowi, po miesiącach planowania teraz zostały już tylko drobiazgi – zapewnia Piotr Małachowski, dyrektor sportowy i przy okazji jedyny Polak, który wygrał sezon Diamentowej Ligi. I to czterokrotnie.
– Ale jest dla kogo. Tylko aktualnych rekordzistów świata będziemy mieli aż 11 – informuje Marcin Lewandowski, były medalista MŚ w biegu na 1500 metrów, a obecnie członek komitetu organizacyjnego.
Klaudia Kazimierska oficjalnie ogłasza: tempo na rekord Polski
Obok m.in. Armanda Duplantisa, Karstena Warholma, Jarosławy Mahuczich, Jakoba Ingebrigtsena, Mykolasa Alekny i innych rekordzistów, w sumie w niedzielę przewinie się przez Śląsk blisko 260 zawodników. 55 z nich to medaliści igrzysk olimpijskich, 101 jest medalistami mistrzostw świata. Przyjedzie 69 medalistów mistrzostw Europy, w tym liczne grono Polaków. Także bohaterów z Birmingham.
– Ten sezon jest wyjątkowy. Miałam ciężkie dwa lata, a wróciłam i pierwszy raz w dużej imprezie zdobyłam nie jeden, a aż dwa medale. To mi pokazuje, że można marzyć i mierzyć wysoko. A mierzę. Sądzę, że w niedzielę zostawię na bieżni wszystko, co wypracowałam. Zaczynam drogę olimpijską, pragnę w LA finału. Jednak obsada Memoriału nie odbiega od tego, co na igrzyskach – przyznaje Ewa Swoboda.
– Ten stadion, to miejsce, jest domem lekkoatletyki. I z roku na rok tylko ugruntowuje swoją historię. Ta i kolejna edycja jest dodatkowo dużym testem przed organizacją ME 2028 – mówił Wojciech Saługa, marszałek województwa śląskiego. Nie zastanawiał się długo, dodając: – to może być także centrum sportowego świata.
W sumie w Memoriale Skolimowskiej już trzykrotnie ustanawiano rekord Polski. Ten Anity Włodarczyk w młocie – 82,98 m – do teraz pozostaje rekordem świata.
– Są też jednak inne rekordy, na przykład Polski. Na 1500 m pań wynosi 3:57.31 i potwierdzam, że w tę niedzielę chciałabym, aby pacemaker ustawił bieg na 3:54. Zobaczymy, jak będzie, ale ambicje na te zawody mam bardzo duże – ogłosiła oficjalnie Klaudia Kazimierska, druga w ostatnich ME.
Dziesięć razy lider świata. Ale teraz celem bilety na mistrzostwa świata
Ale około 40-tysięczna widownia w tym roku na Śląsku ma do obejrzenia nie tylko 22 starty biało-czerwonych. Polski przystanek Diamentowej Ligi, odkąd trafił do kalendarza, rokrocznie zajmuje topowe miejsce w rankingach mityngów World Athletics. Dość powiedzieć, że w historii zawodów 10 rezultatów, które tu padały, pozostawało najlepszymi w danym sezonie na świecie. Cztery są nadal rekordami cyklu, trzy z nich padły na Śląsku przed rokiem.
– Chcę tu sprawdzić, gdzie jestem po kilku świetnych treningach. I przed ostatnią częścią lata. Cztery lata temu debiutowałam tu w cyklu DL, to więc dla mnie szczególne miejsce. A teraz? Mam tu rekord mityngu (10.66 s), to wspaniałe. Choć nie wiem czy tym razem to wystarczy – przyznaje Melissa Jefferson-Wooden, trzykrotna mistrzyni świata z Tokio. Ma prawo nie wiedzieć, nawet na konferencji siedząc obok złotej na ostatnich igrzyskach Julien Alfred. Sprinterka z St. Lucia przyjechała na Śląsk jako pierwsza ze wszystkich! – Traktuję ten start bardzo poważnie.
Warholm chce mieć pierścień jeszcze raz. „A gdzie jest mój sernik?!”
Takich deklaracji było w sobotę więcej. Jedna zawiązała się między Armandem Duplantisem a Karstenem Warholmem. To oni przed rokiem stoczyli pojedynek o specjalny pierścień MVP zawodów – za wynik o najwyższej wartości wg punktacji World Athletics.
– Sporo się pozmieniało w moim życiu, odkąd byłem tu ostatnio. Zostałem mężem, przeprowadziłem się. To był wymagający dotąd rok, ale jednocześnie piękny. I cieszę się ze wszystkiego, co się wydarzyło, bo to nie tak, że coś straciłem. Pokazał to ostatni mityng w Lozannie. Bardzo liczę, że tu stanie się podobnie. Śląsk ogromnie mi się podoba, tu naprawdę warto wysoko skakać. Pewnie znów na kartonach będą te wszystkie napisy „6,32”. Lubię je oglądać! – uśmiecha się Mondo. Po tej wypowiedzi organizatorzy poczęstowali Szweda i pozostałych ulubionym ciastem tyczkarza – sernikiem.
– Jeden już miałeś w hotelu, prawda? – zapytano Armanda.
– Tak, był świetny.
Na to uruchomił się Warholm, pytając, dlaczego w jego pokoju takiego nie było.
– A pobiłeś tu rekord świata? – zaczepił go Duplantis. – Nie. A wygrałeś tu rok temu pierścień MVP? Bo ja tak! – zripostował Norweg. Choć niedawno czwarty raz z rzędu został mistrzem Europy, Karsten wie, że powtórka nie będzie prosta. – Wystarczy zobaczyć, kto teraz siedzi obok przy naszym stole.
Na Silesia Memoriał Kamili Skolimowskiej 2026 sprzedano już 35 tysięcy biletów. Organizatorzy, ale przede wszystkim Ewa Swoboda, wyjawiła nadzieję, że znów pęknie bariera 40 tysięcy. Bilety na niedzielną Diamentową Ligę są jeszcze w sprzedaży na stronie MemorialKamili.pl.

Napisz komentarz
Komentarze