Historyczne granice Górnego Śląska kształtowały się stopniowo przez kilka wieków, już od około XII do końca XV wieku. Ostatecznie wyznaczyły je naturalne bariery rzek i pasm górskich, które przez kolejne stulecia dzieliły nie tylko krainy, ale i potężne europejskie imperia.
Kuba, bo tak nazywa się bohater ostatnich dni, wyznaczył sobie bardzo ambitne wyzwanie, jakim jest przejechanie na rowerze trasy wokół historycznych granic Górnego Śląska. Wystartował 9 września, swoją podróż nazwał „Rajza dlo Marceliny”, a jej punktem startowym okazał się chorzowski urząd miasta.
Nazwa wyprawy również nie jest przypadkowa, gdyż jej najważniejszym celem jest pomoc partnerce. Jak bowiem możemy przeczytać, Kuba w wojaż wybrał się po to, by wesprzeć zbiórkę na leczenie Marceliny. Jest ona mamą trójki dzieci i walczy z rakiem szyjki macicy w III stadium. Przechodzi trudne leczenie, a walka z chorobą sprawia, że nie może normalnie pracować.

- Przejazd ten ma na celu nie tylko wsparcie mojej zbiórki i zwiększenie świadomości o naszym regionie, ale jest też bardzo przemyślany - trasa biegnie tak, aby Kuba w razie jakichkolwiek komplikacji mógł być fizycznie blisko domu i szpitala - możemy przeczytać na stronie zbiórki.
Nie spodobało im się nakrycie głowy
Dwa dni po rozpoczęciu wyprawy Kuba był już w czeskiej Ostrawie. Relacjonował, że gdy wracał ze sklepu w centrum miasta, został niespodziewanie uderzony w głowę, przewrócony i brutalnie skopany. Pobiła go grupka… Polaków, nazywając przy tym “Ukraińcem” i “banderowcem”. Wszystko wskazuje na to, że zmyliła ich czapka w żółto-niebieskich, śląskich barwach. Najpewniej uznali, że to kolory flagi Ukrainy.
Rajza została najpierw zawieszona, a sprawa zgłoszona na policję. Tę bulwersującą sytuację opisywały media w całej Polsce, nagłaśniano też ją w internecie na różnych stronach. Efekt? W momencie publikacji tego tekstu, na koncie zbiórki zgromadzono już niemal 600 tysięcy złotych, czyli przekroczono cel dwukrotnie. Ostatecznie miłośnik jednośladu postanowił wrócić do domu.
Dalej do celu
Jakub, Chorzowianin, ma 36 lat. Marcelina to 30-latka i pochodzi z Krakowa. Para wzięła kiedyś udział w programie TVN “Zróbmy sobie dom”, dzięki czemu zyskali popularność.
Przy tym wszystkim, warto również pamiętać o głównym celu, czyli pomocy ukochanej. Zostawiamy >>TUTAJ<< link do zbiórki, dla wszystkich, którzy chcieliby wesprzeć Marcelinę w walce z ciężką chorobą.

Napisz komentarz
Komentarze