Sobotni pojedynek w Skierniewicach był drugim spotkaniem Sebastiana Szwedy i Kamila Woźnego. W maju 2025 roku, podczas Babilon MMA 52, zwyciężył zawodnik ze Świętochłowic. Tym razem rywal zrewanżował się za porażkę, choć w ostatniej rundzie musiał przetrwać mocny zryw Szwedy. Walka w kategorii średniej, do 84 kg, zakończyła się jednogłośną decyzją sędziów.
Woźny kontrolował walkę w parterze
W pierwszej rundzie ważną rolę odegrała walka na macie. Woźny znalazł się na górze, skąd kontrolował Szwedę i zadawał krótkie uderzenia. Pracował z pozycji bocznej, sięgając również po łokieć. Świętochłowiczanin zdołał odzyskać gardę, ale nadal musiał bronić się przed ciosami i szukać sposobu na powrót do stójki.
Druga odsłona również przyniosła Szwedzie trudne momenty. Woźny trafiał prawą ręką i podbródkowym, naciskał oraz spychał przeciwnika do defensywy. Szweda odpowiadał uderzeniami i kopnięciami, próbując zatrzymać napór, jednak rywal nie oddawał inicjatywy. Po kolejnej akcji walka znów przeniosła się do parteru, gdzie Woźny ponownie zajmował pozycję z góry.
Po dwóch rundach zawodnik ze Świętochłowic potrzebował zdecydowanej odpowiedzi. I w ostatnich pięciu minutach ją pokazał.
Szweda wrócił do gry w trzeciej rundzie
W końcowej odsłonie obraz pojedynku się zmienił. Szweda zebrał siły do kolejnych ataków i zaczął trafiać rywala w stójce. Szczególnie niebezpieczne były serie krótkich ciosów oraz podbródkowych. Woźny znalazł się pod presją, a świętochłowiczanin szukał uderzenia, które pozwoliłoby rozstrzygnąć walkę przed czasem.
Nie zdołał jednak doprowadzić do nokautu. W ostatniej minucie zawodnicy ponownie znaleźli się na macie. Woźny utrzymał pozycję z góry do końcowego gongu, odbierając Szwedzie możliwość dalszego atakowania w stójce.
Po piętnastu minutach rywalizacji wszyscy trzej sędziowie ocenili pojedynek identycznie: 29:28 dla Kamila Woźnego. Zwycięzca wyrównał tym samym bilans bezpośrednich walk na 1:1.
„Nie mam takich możliwości jak inni zawodnicy”
W komentarzu przekazanym naszej redakcji Szweda przyznał, że dwie pierwsze rundy należały do rywala, a trzecią wygrał on. Ocenił, że udało mu się przełamać przeciwnika, gdy ten osłabł, ale sam nie miał już wystarczająco dużo sił, by zakończyć pojedynek nokautem. Docenił także wytrzymałość Woźnego i przygotowanie do rewanżu.
Świętochłowiczanin wskazał również na realia swoich przygotowań. Treningi łączy z pracą od rana do wieczora i obowiązkami prywatnymi.
– Nie mam takich możliwości jak inni zawodnicy, którzy walczą zawodowo i żyją tylko treningami – mówi Sebastian Szweda.
Zawodnik zaznacza, że jest stosunkowo lekki jak na kategorię do 84 kg i odczuwał różnicę siły fizycznej. Porażka nie zmienia jednak jego planów związanych z dalszymi startami.
– Teraz trenować dalej i na kolejne waleczki się szykować – podkreśla.
Babilon MMA 60, Skierniewice, 26 września 2026 r.
Kategoria średnia, do 84 kg: Kamil Woźny pokonał Sebastiana Szwedę jednogłośną decyzją sędziów — 29:28, 29:28, 29:28.

Napisz komentarz
Komentarze