To potwierdzenie informacji, jakie pojawiały się w ostatnim czasie w przestrzeni publicznej. Grupa mieszkańców Chorzowa chce odwołania prezydenta Chorzowa Szymona Michałka przed upływem kadencji. Nim inicjatorzy zdążyli przedstawić swoje argumenty (rozesłano zaproszenia na konferencję dla mediów), włodarz Chorzowa postanowił podzielić się tymi doniesieniami w social mediach.
– Zapewne pamiętają państwo kompromitację grupy referendalnej (...) Dowiedzieliśmy się nieoficjalnie, że te same osoby mają ponowić próbę referendum. Chciałem tylko poinformować, że my oczywiście doskonale zdajemy sobie sprawę, kto za tym stoi, że to jest stary układ chorzowskiej polityki, który próbuje powrócić do władzy – przekazał prezydent Michałek.
Zamiar przeprowadzenia referendum miałby trafić do komisarza wyborczego w chorzowskiej sprawie po raz drugi. W czerwcu dowiedzieliśmy się, że poprzedni wniosek został odrzucony z powodu zgromadzenia zbyt małej ilości podpisów (zabrakło 1 023, 6 225 zweryfikowano jako prawidłowe).
Zgłoszenia do prokuratury
Czas poświęcony na zbieranie podpisów pod poprzednie referendum o odwołanie prezydenta Szymona Michałka stał się polem politycznej batalii. Prezydent Chorzowa odpowiedzialność za uruchomienie inicjatywy widział po stronie swoich poprzedników. Niedługo później chorzowska prokuratura miała co robić.
Najpierw poinformowano o złożonym zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta Szymona Michałka. Chodzi o wywoływanie nacisku na pracowników chorzowskiej placówki edukacyjnej, który miał skutkować rozwiązaniem umowy o pracę z jedną z inicjatorek referendum. Poszkodowana w tej sprawie czuje się Joanna Pietrek, pedagog z 40-letnim stażem, która odrzuciła zarzuty co do tego, że miała zbierać podpisy w swoim miejscu pracy.
Następnie zmontowane nagranie z wizyty w gabinecie lekarki Haliny Hiltawskiej (radna Chorzowa z ramienia KO) zaczęło krążyć po internecie. Można było je znaleźć głównie na social mediach polityków Prawa i Sprawiedliwości, a dodatkowo pojawiło się na oficjalnym, głównym profilu partii Konfederacja Wolność i Niepodległość na facebooku. Hiltawska odparła zarzuty, nazywając je “prymitywną prowokacją” i mówiąc, że zgłosiła sprawę do prokuratury. Nim to zrobiła, poseł Paweł Jabłoński (PiS) złożył w tej sprawie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa, ale przez radną.

Napisz komentarz
Komentarze