Zmontowane nagranie z wizyty w gabinecie lekarki Haliny Hiltawskiej krąży po internecie. Można je znaleźć w social mediach polityków Prawa i Sprawiedliwości, a dodatkowo pojawiło się na oficjalnym, głównym profilu partii Konfederacja Wolność i Niepodległość na facebooku. Nie wszystkie słowa słychać wyraźnie, ale ich zrozumienie ułatwiają zamieszczone napisy.
Pani Hiltawska jest radną Chorzowa z ramienia Koalicji Obywatelskiej. Przyjmuje w przychodni, która jest także miejscem oficjalnie wskazanym jako punkt zbiórki podpisów pod referendum o odwołanie prezydenta Szymona Michałka przed upływem kadencji.
Na filmiku lekarka pyta pacjentkę, czy podpisze się pod wnioskiem o referendum. Ta się zgadza, a dodatkowo proponuje, że poda dane narzeczonego i złoży też za niego podpis. Następnie dowiadujemy się, że “sporo” osób składa podpisy. Pada także pytanie, czy w zamian “za te dwa podpisiki” narzeczony jak przyjdzie otrzyma L4, “bo święta i w ogóle”. “Dobrze” – czytamy na ekranie.

Radna: "brutalny atak" i "manipulacja"
Halina Hiltawska wydała oświadczenie w związku z krążącymi w sieci nagraniami wideo. Radna kategorycznie odpiera zarzuty, nazywając materiały „głęboko zmanipulowanymi” i „zmontowanymi” pod tezę.
Podkreśla, że jej dotychczasowa praca zawodowa i społeczna zawsze przebiegała nienagannie, a obecny atak ma podłoże stricte polityczne. Łączy go bezpośrednio ze swoim zaangażowaniem w zbiórkę podpisów pod referendum w sprawie odwołania prezydenta Szymona Michałka.
„Z całą mocą stwierdzam, że za tą prymitywną prowokacją stoi środowisko prezydenta Michałka. Jest to desperacka próba zniechęcenia mieszkańców do udziału w tym legalnym i demokratycznym procesie” – pisze radna.
Hiltawska zapowiedziała już zdecydowane kroki prawne w celu ochrony swoich dóbr osobistych i dobrego imienia. Poinformowała o złożeniu zawiadomienia do prokuratury na osobę, która zarejestrowała sporny materiał.
„Niezależnie od zaangażowania jako społecznika zostały w sposób drastyczny naruszone dobra osobiste, w szczególności moje dobre imię i renoma zawodowa. W tym zakresie również zamierzam dochodzić moich praw” – zapowiada Hiltawska.
Radna zadeklarowała, że mimo nacisków i „brutalnego ataku”, nie zaprzestanie działań na rzecz referendum i dalszej aktywności społecznej w Chorzowie.
Interwencja posłów PiS-u
Wcześniej sprawę nagłaśniali parlamentarzyści Prawa i Sprawiedliwości. Najpierw Paweł Jabłoński (kiedyś podsekretarz stanu w rządzie Mateusza Morawieckiego) złożył zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Hiltawską do prokuratury w Chorzowie.
Niewiele ponad tydzień wcześniej poinformowano o złożonym zawiadomieniu o możliwości popełnienia przestępstwa przez prezydenta Szymona Michałka. Chodzi o wywoływanie nacisku na pracowników chorzowskiej placówki edukacyjnej, który miał skutkować rozwiązaniem umowy o pracę z jedną z inicjatorek referendum.
Poszkodowana w tej sprawie czuje się Joanna Pietrek, pedagog z 40-letnim stażem, która odrzuciła zarzuty co do tego, że miała zbierać podpisy w swoim miejscu pracy.








Napisz komentarz
Komentarze