Ryszard Wyrobek urodził się 17 maja 1927 r. w Hajdukach. Z wykształcenia był ślusarzem. Popularny „Pingol” zaczynał karierę jako lewoskrzydłowy. Początkowo strzelał bramki w podwórkowym KS Bloki. W 1941 r. został zawodnikiem Bismarckhütte SV, klubu działającego w czasie okupacji w miejsce Ruchu. W listopadzie 1944 r. 17-letniego Wyrobka Niemcy powołali do wojska. Służył w Cottbus, a potem w Prusach Wschodnich. – W ostatnich miesiącach wojny Niemcy brali na front nawet tych, których uważali za Polaków. Do Chorzowa wróciłem w maju 1945. Nogi miałem odmrożone, popuchnięte jak „konewki” i nawet nie myślałem o sporcie – wspominał Ryszard Wyrobek.

Po kilku miesiącach wyzdrowiał i rozpoczął treningi w Ruchu. Wkrótce zadebiutował w pierwszej drużynie grając na lewym skrzydle. Golkiperem „Niebieskich” był wtedy Walter Brom. Sprawiał jednak „problemy wychowawcze” i rozpoczęto poszukiwania innego zawodnika na tę pozycję. Wybór padł na Wyrobka. – Przyglądałem się przez kilka spotkań grze naszego bramkarza, potem spróbowałem swych sił. Udało się – przyznał. W 1948 r. został pierwszym bramkarzem Ruchu, będąc nim, z małymi przerwami, do 1962 r. Przez lata uchodził za jednego z najlepszych na swej pozycji w kraju.
Mimo licznych propozycji z innych klubów pozostał wierny Ruchowi. – Chcieli mnie w Gwardii Warszawa, Lechu Poznań, AKS Chorzów, ale człowiek był cały czas „głupi” za tym Ruchem. A przecież inne kluby miały więcej pieniędzy, było je, na przykład, stać na podróże „kuszetką”. A myśmy czasem nawet do Szczecina jechali pociągiem towarowym. Pamiętam, że spałem nawet raz w kajaku, bo tak było najwygodniej – wspominał „Pingol”, który miał również propozycję gry za granicą. – Piechaczek miał wujka – fryzjera w Kaiserslautern. Pojechaliśmy tam w dwójkę, zaproponowano nam przejście do 1. FC, klubu Fritza Waltera. Mnie pokazano już nawet mieszkanie, które miałem dostać. Nie zgodziłem się zostać, nie wyobrażałem sobie życia poza Chorzowem – podkreślał Wyrobek.
„Śląski Jaszyn”, jak nazywano kiedyś Ryszarda Wyrobka, w barwach „Niebieskich” rozegrał aż 259 ligowych spotkań. Z Ruchem czterokrotnie świętował zdobycie mistrzostwa Polski (1951, 1952, 1953 i 1960) oraz Puchar Polski (1951). – Za cztery mistrzostwa dostałem cztery swetry. A jak się mecz przegrało to byliśmy wzywani „na dywanik” do komitetu partii w Chorzowie. Tam nas wyzywano od „medalikorzy”, bo większość z nas chodziła do kościoła i nosiła medaliki – wspominał Wyrobek.

Na zdjęciu: Ruch przed 500. meczem w ekstraklasie (2 sierpnia 1958 r. w Chorzowie, 2:1 z Polonią Bytom); od lewej: Eugeniusz Pohl, Ryszard Wyrobek, Antoni Nieroba, Jerzy Bomba, Zygmunt Pieda, Norbert Bochenek, Gerard Cieślik, Mieczysław Siemierski, Czesław Suszczyk, Eugeniusz Piechaczek i Eugeniusz Lerch.
„Pingol” rozstał się z Ruchem po konflikcie z trenerem Tatraiem. Przeszedł do Wyzwolenia Chorzów, gdzie grał jeszcze dwa lata. Karierę zakończył jako grający trener w AKS Niwka. Później pracował w hucie Batory, jednocześnie szkolił Zryw Chorzów, gdzie zastąpił słynnego Murgota.
Ryszard Wyrobek to jeden z symboli „Niebieskich” a rodzinne tradycje kontynuowali nie tylko synowie – Eugeniusz, Czesław i Jerzy (mistrz Polski z Ruchem jako piłkarz i trener) oraz najstarsza z potomstwa Halina, piłkarka ręczna. Co ciekawe, żony Wyrobka i Gerarda Cieślika były siostrami! Ryszard Wyrobek zmarł 12 marca 1996 r. w Chorzowie.
Źródło: Ruch Chorzów








Napisz komentarz
Komentarze