W świecie wielkiego biznesu granice administracyjne rzadko mają znaczenie dla końcowego sukcesu. Inwestor z Tokio czy Chicago nie analizuje szczegółowego przebiegu granic między poszczególnymi gminami, lecz szuka silnego organizmu gospodarczego. Daniel Beger zauważa, że wzorem dla śląskiej i zagłębiowskiej aglomeracji powinna być marka łącząca odległe punkty w jeden prestiżowy projekt. Jak pisze prezydent: „Kiedy kibic z USA czy inwestor z Japonii myśli o trwających igrzyskach, widzi Mediolan-Cortina – jeden potężny organizm. Nie analizuje granic administracyjnych między Lombardią a Veneto. Widzi markę, prestiż i ogromne możliwości. To lekcja, którą musimy odrabiać w GZM”.
Głównym argumentem przemawiającym za taką wizją jest skala. Metropolia to ponad dwa miliony mieszkańców, co stawia region w jednej lidze z największymi europejskimi ośrodkami. Jednak ten potencjał bywa rozproszony przez promowanie się kilkudziesięciu osobnych jednostek (miast, gmin). Zdaniem włodarza Świętochłowic dla wielkiego biznesu kluczowy jest dostęp do szerokiego rynku odbiorców i wykwalifikowanych pracowników w zasięgu krótkiej jazdy, a nie to, pod jakim adresem konkretnie stanie biurowiec.
Prezydent Beger wskazuje na konkretne dziedziny, w których konsolidacja przestała być wyborem, a stała się koniecznością wymuszoną przez ekonomię. W obszarze ochrony zdrowia postuluje politykę, w której pacjent nie odczuwa granicy miasta, szukając specjalisty, co pozwoliłoby na lepsze wykorzystanie niszowych klinik rozproszonych po całym regionie. Tu widać na pewno odniesienie do tematu sprzedaży szpitala w Śwętochłowicach. Podobne podejście proponuje w edukacji, gdzie szkoły i uczelnie powinny tworzyć system naczyń połączonych, kształcący kadry dla całej Metropolii. Największym wyzwaniem pozostaje jednak gospodarka odpadami. Tutaj wspólne rozwiązania, takie jak metropolitalne centra odzysku, są wskazywane jako jedyna droga do obniżenia kosztów dla mieszkańców.
Ważnym elementem tej wizji jest kwestia tożsamości lokalnej, która często bywa hamulcem w dyskusjach o łączeniu miast. Beger uspokaja, że budowa Supermiasta nie oznacza wymazywania lokalnych korzeni. Przywołuje przykład mieszkańca Cortiny, który nie staje się Mediolańczykiem, ale chętnie gra w tej samej drużynie. „Mieszkaniec Lipin, Nikiszowca, Batorego, Kosztowów traci jedynie wówczas, gdy gra solo” – przekonuje prezydent, promując ideę gry zespołowej.
Wpis Daniela Begera kończy się pytaniem o gotowość do porzucenia promowania się osobno na rzecz budowy silnej, wspólnej marki. W obliczu niesprzyjającej demografii i rosnącej konkurencji innych obszarów zurbanizowanych, konsolidacja miast wydaje się być jedynym realnym kierunkiem rozwoju. Jeśli region nauczy się patrzeć na siebie tak, jak świat patrzy na największe marki terytorialne, zyska przewagę, której nie posiada żadne pojedyncze miasto w kraju.








Napisz komentarz
Komentarze