Wątpliwości jako pierwszy publicznie sformułował radny PiS Adam Jankowiak. W swoim wpisie na Facebooku przekazał, że podczas obrad nie uzyskano jednoznacznych odpowiedzi na pytania dotyczące skali przyszłych zobowiązań miasta wobec szpitala. Jankowiak przypomniał, że 19 marca zaplanowano przetarg na sprzedaż szpitala, którego wycena sporządzona na marzec 2025 roku opiewa na 40 mln zł. Jednocześnie wskazał, że miasto dokapitalizowało placówkę kwotą około 4 mln zł, a jak informowała prezes szpitala, w najbliższym czasie pojawi się kolejna faktura VAT na około 200 tys. zł.
Radny pytał wprost: ile jeszcze takich faktur wpłynie i na jaką łączną kwotę? Odpowiedzi, jak zaznaczył – nie uzyskał. W jego ocenie sytuacja może budzić wątpliwości natury ekonomicznej. Porównał ją do remontowania mieszkania przeznaczonego do sprzedaży już po ustaleniu ceny, sugerując, że może to nosić znamiona niegospodarności.
Głos poparcia dla tych wątpliwości wyraził w komentarzu poseł PiS Marek Wesoły, określając pytania jako „bardzo słuszne z punktu widzenia mieszkańców Świętochłowic”. Jeszcze ostrzejszy ton przyjęła była działaczka PiS Barbara Dziuk, która opatrzyła swój komentarz hasztagami odnoszącymi się do krytyki władzy w rządzie i samorządzie, nazywając ją wręcz "Patowładzą".
Odmienne stanowisko przedstawił radny Łukasz Respondek z Koalicji Obywatelskiej. W swoim wpisie podkreślił, że niezależnie od procesu prywatyzacyjnego, inwestycja w ZOL ma bezpośredni wpływ na komfort i dostępność świadczeń medycznych dla mieszkańców. Jak zaznaczył, modernizacja oddziału to projekt o wartości 24 mln zł, z czego aż 20 mln zł pochodzi ze środków unijnych w ramach Krajowego Planu Odbudowy. Miasto zobowiązane jest do zabezpieczenia wkładu własnego, w tym podatku VAT, którego nie można pokryć z funduszy europejskich. Respondek argumentował, że mimo sprzedaży, z efektów inwestycji korzystać będą przede wszystkim mieszkańcy Świętochłowic, a zapewnienie możliwie szerokiego dostępu do świadczeń zdrowotnych powinno pozostawać priorytetem samorządu niezależnie od przyszłej struktury właścicielskiej ZOZ-u.
Z jednej strony pojawia się pytanie o racjonalność dokładania środków do podmiotu przeznaczonego do prywatyzacji oraz o pełną transparentność przyszłych kosztów. Z drugiej argument, że inwestycja współfinansowana w 80 proc. ze środków zewnętrznych stanowi szansę, której niewykorzystanie byłoby stratą dla mieszkańców i lokalnego systemu ochrony zdrowia. Ostateczna ocena tej decyzji będzie zapewne zależeć od dalszego przebiegu procesu sprzedaży szpitala oraz od tego, czy nowy właściciel utrzyma i rozwinie zakres świadczeń w zmodernizowanym ZOL-u. Na dziś jedno jest pewne: temat finansowania miejskiej ochrony zdrowia nadal pozostaje jednym z najbardziej wrażliwych i budzących emocje w lokalnej debacie publicznej.








Napisz komentarz
Komentarze