Finał sztafety mieszanej, która debiutowała w programie Halowych Mistrzostw Świata, od początku przypominał walkę o przetrwanie. Polska sztafeta w składzie: Kajetan Duszyński, Anna Gryc, Marcin Karolewski i Justyna Święty-Ersetic, stoczyła morderczą walkę z Jamajczykami i Hiszpanami. Rywalizację otworzył chorzowianin, który ruszył na pierwszej zmianie. Mimo potężnego zamieszania na torze i przepychanek, z których sam ledwo wyszedł bez upadku, nasz biegacz zachował zimną krew i przekazał pałeczkę na wysokiej czwartej pozycji tuż za Jamajką i Stanami Zjednoczonymi.
Kolejne zmiany również były bardzo wyrównane, a gdy na końcu Justyna Święty-Ersetic przekroczyła linię mety jako czwarta, wydawało się, że medal przeszedł koło nosa. Polacy złożyli jednak protest na błędy Jamajczyków przy przekazywaniu pałeczki. Sędziowie przyznali biało-czerwonym rację, a Jamajka została zdyskwalifikowana, a Polska awansowała na trzecie miejsce! Nasz reprezentant był tak zmęczony, że tuż po zakończeniu biegu musiał trafić do gabinetu lekarskiego, gdzie zajmowali się nim ratownicy i to właśnie od lekarza dowiedział się o uznanym proteście.
– To był niesamowicie trudny bieg, pełen fizycznego kontaktu. Cieszę się, że mimo tego zamieszania dowieźliśmy ten wynik do końca. O tym, że mamy brąz, dowiedziałem się od naszego lekarza, kiedy byłem już poza bieżnią. To wspaniałe uczucie, zwłaszcza przed własną publicznością w Toruniu – mówił na gorąco wyraźnie uradowany Duszyński.
Duszyński to również tegoroczny halowy mistrz Polski na dystansie 400m.








Napisz komentarz
Komentarze