Z okna tramwaju świat wydaje się uporządkowany – wyznaczony rytmem przystanków, torowiska i mijanych obiektów. Patrząc przez szybę „siódemki” przecinającej Chorzów Batory czy katowickie Załęże, widzimy fasady budynków, ale rzadko dostrzegamy to, co dzieje się za ich murami. Nie widzimy historii dzieci, które na starcie dostały od losu gorsze karty. – Ten symbol tramwaju ma swoje ograniczenia – coś z niego widać, ale więcej nie widać niż widać – mówi Zbigniew Rokita.
Przystanek: Nadzieja
We wtorek, 24 marca, z zajezdni w Chorzowie Batorym wyruszył wyjątkowy kurs. Specjalnie oklejony, „anielski” tramwaj stał się miejscem briefingu prasowego, w którym udział wzięli społecznicy, artyści i przedsiębiorcy. Cel to zachęcenie mieszkańców GZM do wpisania numeru KRS Domu Aniołów Stróżów w rozliczeniu podatkowym.
Dla stowarzyszenia te fundusze to nie statystyka, ale realna pomoc. Pozwalają utrzymać trzy placówki – w Załężu, Batorym i sosnowieckim Juliuszu. To tam setki dzieci znajdują swój „drugi dom”, ciepły posiłek i opiekę specjalistów: psychologów, logopedów czy terapeutów.
– Każdy taki odprowadzony podatek to cegiełka – podkreśla podczas przejazdu Monika Bajka, prezeska Domu Aniołów Stróżów. – Kupujemy za to wszystko, co kupuje się w zwykłych domach: jedzenie, leki, bilety do kina, wyjazdy na wakacje. Ale dajemy też specjalistyczne wsparcie, by te dzieci mogły wejść w dorosłość jako dojrzali, samodzielni ludzie – wylicza.
Marka, której można zaufać
W akcję osobiście zaangażował się Zbigniew Rokita, laureat Nagrody Nike, który w swojej twórczości wielokrotnie pochylał się nad tożsamością i historią regionu. Pisarz nie ukrywa, że wybór „siódemki” nie był przypadkowy – jej trasa splata się z lokalizacjami placówek stowarzyszenia.
– Dom Aniołów Stróżów to jest sprawdzona marka. Dla ludzi, którzy chcą zrobić coś dobrego, to wielki komfort, kiedy nie trzeba dociekać, czy te pieniądze będą dobrze spożytkowane – mówi Rokita. – Byłbym bardzo szczęśliwy, gdyby jak największa część z przekazywanych przez Polaków miliardów trafiła właśnie tutaj. Oni wchodzą tam, gdzie torów nie ma i robią robotę, która często umyka naszym oczom – stwierdził.
Projekt nie doszedłby do skutku bez wsparcia partnerów. Za wizualną stronę przedsięwzięcia odpowiada firma Business Consulting. Jej prezes, Krzysztof Wilgus, zaznaczył, że odpowiednio zaprojektowana grafika na tramwaju ma budować świadomość społeczną i przekładać się na realne zaangażowanie mieszkańców.
Z kolei Jacek Kaminiorz, przedstawiciel spółki Tramwaje Śląskie, przyznał, że to jedno z najbardziej poruszających wydarzeń w jego pracy.
– Pani Prezes powiedziała, że „uskrzydlamy te dzieci”, ale po kilku minutach spędzonych z podopiecznymi czuję, że to one uskrzydlają nas. To najlepiej wykorzystane minuty w ostatnich miesiącach – przyznał Kaminiorz.
Podczas inauguracyjnego przejazdu to właśnie podopieczni „Aniołów” skradli show, wcielając się w rolę kontrolerów i wręczając pasażerom specjalne „anielskie bilety”. Charakterystyczny wagon będzie kursował po torach metropolii do końca kwietnia. Każdy, kto do niego wsiądzie, będzie miał okazję do chwili namysłu: 1,5% podatku dla nas może być drobnym gestem, dla dzieci z „siódemki” – szansą na nowe życie.
Chcesz wesprzeć Dom Aniołów Stróżów? Podczas rozliczania PIT wpisz numer KRS: 0000009221.








Napisz komentarz
Komentarze