Rozgrywki sezonu 2025/26 Betclic 1 Ligi nieubłaganie zmierzają ku końcowi, a do finiszu rozgrywek pozostały tylko dwie kolejki. Już teraz wiemy także, że pewna awansu do PKO BP Ekstraklasy jest Wisła Kraków, a bardzo mocnym kandydatem do zajęcia drugiego miejsca zespół Śląska Wrocław.
O wiele więcej niewiadomych mamy jednak w walce o miejsca gwarantujące udział w barażach do najlepszej klasy rozgrywkowej w Polsce. Jedną z drużyn, mających bardzo duże szanse na tą lokatę jest ekipa chorzowskiego Ruchu, która w ostatnim czasie zaliczyła dwa zwycięstwa z rzędu, co uplasowało Niebieskich na 7. miejscu w tabeli, czyli tuż za strefą barażową.
Przed niedzielnym spotkaniem z Miedzią Legnica piłkarze Waldemara Fornalika wiedzieli także, że pomocną dłoń do Chorzowian wyciągnęła Biała Gwiazda, ogrywając w sobotę drużynę Polonii Warszawa, znajdująca się przed Niebieskimi. Jasne było więc, że wywiezienie jakichkolwiek punktów z województwa dolnośląskiego znacznie przybliży Ruch do baraży o Ekstraklasę.
Goście rozpoczęli spotkanie bardzo zmotywowani i już w pierwszych minutach zameldowali się pod bramką strzeżoną przez Ivana Lucica. Jednym z takich ataków była akcja rozpoczęta od mądrego podania Dominika Preislera do Patryka Szwedzika. Skrzydłowy Niebieskich, który w ostatnim czasie jest w formie dośrodkował futbolówkę w pole karne, a tam powalczył o nią Marko Kolar. Chorwat wykazał się sporym sprytem i nabił Kamila Drygasa, a piłka po rykoszecie zmyliła bramkarza gości. Ruch prowadził 1:0.
Strzelec bramki samobójczej już kilka minut później mógł odkupić swoje winy. Po krótkim rozegraniu rzutu rożnego w pole karne Niebieskich celną piłkę posłał Asier Cordoba, a 34-letni obrońcą głową skierował piłkę w kierunku bramki gości. Świetnym refleksem pomiędzy słupkami popisał się jednak Jakub Bielecki i w fantastyczny sposób obronił strzał zawodnika Miedzi.
Obie drużyny w dalszym ciągu naciskały i pomimo kilku świetnych szans na zmianę rezultatu, ten pozostał niezmienny aż do 37. minuty pojedynku. To właśnie wtedy po raz kolejny do głosu doszli piłkarze z Chorzowa. O piłkę w polu karnym powalczył walecznie Szwedzik, po jej odbiorze dograł do Shumy Nagamatsu, a Japończyk znalazł bardzo aktywnego w dzisiejszym spotkaniu Marko Kolara. Snajper Niebieskich oddał mocny strzał i choć piłkę zdołał dosięgnąć Lucic, to bramkarz z Legnicy nie był w stanie zatrzymać futbolówki i ta zatrzepotała w siatce po raz drugi. Na przerwę zawodnicy schodzili więc przy wyniku 2:0 dla przyjezdnych.
Obraz w drugiej połowie nie zmienił się znacząco. Choć wydawało się, że mocniej w drugą połowę weszli goście to gdy 52 minuta wybiła na zegarze Miedź zdobyła bramkę kontaktową. Wpierw z prawego skrzydła posłane zostało dośrodkowanie w szesnastkę gości i gdy wydawało się, że niebezpieczeństwo zostało zażegnane, a piłka wybita, ta przed polem karnym spadła pod nogi Kamila Antonika. 27-latek sytuacyjnie uderzył, a strzał ten zdołał zaskoczyć Bieleckiego.
Zdobyta bramka napędziła podopiecznych Janusza Niedźwiedzia. To oni częściej atakowali, a kilkadziesiąt minut strzeleniu na 1:2 mogli już nawet remisować. Wszystko za sprawą Hiszpana, Asiera Cordoby, który obił prawy słupek bramki gości.
W końcówce tego bardzo ekscytującego pojedynku to gospodarze atakowali, a piłkarze Fornalika mądrze się bronili, szukając szansy na zamknięcie spotkania z kontrataku. Finalnie jednak wynik nie zmienił się już i Ruch odniósł bardzo ważne zwycięstwo. Dzięki zainkasowaniu trzech punktów Niebiescy przed ostatnią kolejką będą mieli wszystko w swoich rękach i jeśli wygrają ze Zniczem Pruszków zagrają w barażach o Ekstraklasę.
Miedź Legnica – Ruch Chorzów 1:2 (0:2)
0:1 Kamil Drygas (sam.), 11 min.
0:2 Marko Kolar, 37 min.
1:2 Kamil Antonik, 52 min.
0:4 Jakub Jendryka, 76 min.
Miedź: Lucic - Jovicic, Drygas, Grudziński - Szymoniak (Kuchko 73), Petrovic (Serafin 46), Rakip (Letniowski 46), Polak (Bochnak 73), Cordoba, Antonik - Mansfeld (Stanclik 46); trener: Janusz Niedźwiedź.
Rezerwowi: Wrąbel, Stępiński, Podgórski, Pączek.
Ruch: Bielecki - Leśniak-Paduch, Watson, Komor, Preisler - Jendryka, Sz. Szymański (Szwoch 90+4), Ventura, Nagamatsu (Rosół 90+1), Szwedzik - Kolar (Mezghrani 81); trener: Waldemar Fornalik.
Rezerwowi: J. Szymański, Szymiński, Lachendro, Karasiński, Lukic.
Żółte kartki: Rakip, Letniowski - Komor, Ventura, Nagamatsu.
Sędziował: Albert Różycki (Łódź).








Napisz komentarz
Komentarze