O sprawie jako pierwszy, już we wtorek poinformował… prezydent Szymon Michałek, powołując się na “nieoficjalne informacje”. W rzeczywistości tego dnia rozesłano zaproszenia na środową konferencję prasową. Nim inicjatorzy referendum zdołali przedstawić swoje argumenty, obecny włodarz Chorzowa ostrzegł, że za całą akcję odpowiada “stary układ chorzowskiej polityki, który próbuje powrócić do władzy”.
7 grzechów głównych Szymona Michałka
Dziś przed południem, pod chorzowskim magistratem stawili się przedstawiciele stowarzyszenia Nowy Chorzów. Przekazali o oficjalnym złożeniu dokumentów w sprawie uruchomienia procedury referendum lokalnego i że ruszyła zbiórka podpisów. Aby to doszło do skutku, niezbędne będzie zebranie ich w liczbie ponad 7 tysięcy. Istotna jest przy tym ich poprawność, co na kolejnym etapie zweryfikuje komisarz wyborczy.
Przypomnijmy, to druga próba odwołania Szymona Michałka ze stanowiska. Taka sama inicjatywa, rozpoczęta w marcu, zakończyła się na etapie zbiórki podpisów – zgromadzono ich zbyt mało. A konkretnie zbyt wiele odrzucono i do sukcesu zabrakło 1 023 podpisów – 6 225 zweryfikowano jako prawidłowe. Tym razem, jak twierdzi Jarosław Rejek, pełnomocnik inicjatora referendum, będzie inaczej.
– Przede wszystkim zwiększyliśmy liczbę osób, które będą pomagać w zbieraniu tych podpisów. Będziemy również na swoich stronach, m.in. na nowychorzow.pl i na stronach społecznościowych naszych informować o miejscach zbiórek podpisów, godzin otwarcia. Więc będzie tego, można powiedzieć, pięć razy więcej – zapewnił.
Odniósł się również do zarzutów, jakie padły w stronę stowarzyszenia z ust Szymona Michałka.
– Nie jestem z żadnego starego układu. Ja jestem prezesem stowarzyszenia Nowy Chorzów. Jestem mieszkańcem Chorzowa od urodzenia. Cały czas obserwuję losy Chorzowa, zwłaszcza w ostatnim czasie. Można powiedzieć, że jest bardzo źle – ocenił Rejek.
Referendyści wskazali na 7 problemów w mieście, które ich zdaniem dyskwalifikują obecnego prezydenta. Znalazły się na plakacie opieczętowanym napisem “Michałek musi odejść”.
Estakada
Brak przywrócenia choćby ograniczonego ruchu oraz niewystarczające działania łagodzące skutki jej zamknięcia.
Miejski szpital
Gwałtowne pogorszenie sytuacji finansowej Zespołu Szpitali Miejskich i niewystarczająca reakcja na narastający problem.
Stadion Ruchu
Brak pełnego planu finansowania stadionu przy Cichej 6 oraz jasnej informacji o całkowitym zaangażowaniu finansowym miasta w Ruch Chorzów S.A.
Ul. Wolności
Brak trwałego ożywienia gospodarczego głównego deptaka i centrum Chorzowa.
Urząd Miasta
Częste reorganizacje, rotacja kadrowa i problemy organizacyjne w Urzędzie Miasta oraz jednostkach miejskich.
Program wyborczy
Brak realizacji istotnej części publicznie przedstawionych obietnic wyborczych.
Młodzi mieszkańcy
Brak skutecznej polityki zatrzymywania młodych ludzi w Chorzowie i tworzenia warunków do życia, pracy oraz zakładania rodzin.
Ostatni z punktów rozwijał Filip Hornik, członek zarządu Nowego Chorzowa. W jego ocenie w mieście brakuje długofalowej strategii rozwoju.
– Nasze miasto niestety nie myśli na parę miesięcy czy na parę lat do przodu, jeżeli chodzi o odpływ młodych ludzi z miasta. Młodzi ludzie potrzebują jakiegoś powodu, żeby do Chorzowa wrócić, a na ten moment niestety miasto pokazuje im, że kompletnie nie istnieją w jakiejkolwiek debacie publicznej, w planach, w rozwoju miasta. Więc kompletnie nie dziwmy się, że młodzi ludzie do Chorzowa nie chcą wracać, ponieważ nie mają tam już żadnej przestrzeni – mówił Filip Hornik.
W konferencji uczestniczył także Krzysztof Zioło, prezes KPR Ruch Chorzów. To żeńska sekcja piłki ręcznej z długimi tradycjami. Klub w tym roku obchodzi swoje 75-lecie. Prezes przypomniał, że na krótko przed startem rozgrywek superligi, w poprzednim sezonie, chorzowskie szczypiornistki zostały pozbawione możliwości gry w domowej hali w Chorzowie. W konsekwencji Ruch musiał przenieść się do Kalisza, by w tej kampanii już w ogóle nie wystawić drużyny w rozgrywkach. Krzysztof Zioło zapewnia jednak, że wrócą.
Patryk Strużyna to kolejna postać związana z piłką ręczną i stowarzyszeniem Nowy Chorzów. Po zakończeniu kariery sportowca dał się poznać z tworzenia treści w social mediach. Był także uczestnikiem 6 edycji programu “Love Island”. Jego zdaniem problem żeńskiego szczypiorniaka wystarczyłoby naprawić jednym podpisem, a brakuje wyłącznie chęci.
– To jest niedopuszczalne, że dziewczyny nie mogą grać w Chorzowie, gdzie mają bardzo fajną halę. To jest karygodne. Miasto, które powinno pokazywać, że na wysokim poziomie stoimy i w piłce nożnej, i w piłce ręcznej. Na chwilę obecną nie mamy ani stadionu, ani dziewczyny, mimo tego, że mają halę, nie mają gdzie grać. Dla mnie to jest żenada – zauważa były szczypiornista.
Liczby, które zdecydują o przyszłości prezydenta
Aby do głosowania w ogóle doszło, inicjatorzy muszą w ciągu 60 dni zebrać podpisy 10% uprawnionych do głosowania mieszkańców. Liczbowo oznacza to konieczność zebrania około 7,2 tysiąca ważnych podpisów.
Dalej, aby referendum było wiążące, do urn musi pójść co najmniej 3/5 liczby osób, które brały udział w wyborze prezydenta.
W kwietniu 2024 roku w głosowaniu na prezydenta Chorzowa wzięły udział 35 802 osoby. Oznacza to, że próg ważności referendum wyniesie szacunkowo niespełna 21,5 tysiąca mieszkańców.
Machina ruszyła
Procedura rusza w momencie oficjalnego powiadomienia prezydenta miasta oraz komisarza wyborczego o zamiarze przeprowadzenia referendum (czyli dziś). Od tego dnia licznik bije – inicjatorzy mają 60 dni na zebranie list z nazwiskami, adresami i numerami PESEL. Jeśli komisarz zweryfikuje podpisy pozytywnie, wyznacza datę głosowania.
Mieszkańcy odpowiedzą na pytanie czy są za odwołaniem prezydenta Szymona Michałka. Jeśli frekwencja zostanie przekroczona, a większość głosujących opowie się "za", Chorzów czekają przedterminowe wybory.
Inicjatorem referendum jest stowarzyszenie Nowy Chorzów.

Napisz komentarz
Komentarze