Anna i Mirosław Torzewscy to małżeństwo mieszkające w jednym z lokali z zasobów chorzowskiego PGM przy ul. Wandy. Wprowadzili się tam w 2019 roku i samodzielnie wykonali remont. Mają trójkę dzieci, najmłodsze z nich ma 14 miesięcy.
W ostatnim czasie wystosowali apel w internecie, związany z ich trudną sytuacją. Temat podchwyciły media - Fakt oraz katowicka Gazeta Wyborcza, a także przedstawiciele stowarzyszenia Nowy Chorzów.
– Niech nowa władza w końcu zobaczy, co się dzieje! – pisze pani Anna w social mediach.

Screenshot grupa Kocham Chorzów (Facebook)
Mieszkanka kamienicy przekazała, że po kontroli Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego stwierdzono, że piece w mieszkaniu są niesprawne i nie funkcjonuje tam żadne ogrzewanie. Co więcej, z powodu wysłużonej instalacji elektrycznej uruchomienie grzejników mogłoby spowodować pożar.
W tle są kłopoty ze zdrowiem małego Natana. Dziecko ostatnio wylądowało na pogotowiu, a jego warunki bytowe mogą powodować nawracanie infekcji. Nie bez znaczenia jest to, że w mieszkaniu jest wilgoć, czego efektem są grzyb i pleśń na ścianach i suficie.
– Pediatra nakazał natychmiastowe przeniesienie dzieci do ogrzewanego lokalu – przekazała Anna (cyt. GW).
Zarządca zaproponował, że wyremontuje piece etapowo. Anna uważa, że lokal i tak “stoi na krawędzi zamknięcia przez nadzór budowlany” i z uwagi na zdrowie dzieciaków rodzina powinna otrzymać mieszkanie z rezerwy awaryjnej. Pismo w tej sprawie trafiło m. in. na biurko prezydenta Szymona Michałka.
– Modernizacja trzech piecy będzie trwała do tygodnia czasu plus czas aż one wyschną, to będziemy czekać dwa, może trzy tygodnie – wylicza w rozmowie z Jarosławem Rejkiem.
Dodaje, że w czasie remontu w mieszkaniu muszą być otwarte okna i będzie unosił się pył, co może mieć wpływ na zdrowie ich podopiecznych.
Jak mówi, w odpowiedzi od wiceprezydentki dowiedziała się, że ich potrzeby mieszkaniowe zostały zaspokojone w 2019 roku, gdy wzięli mieszkanie z przetargu.
– Zostaliśmy z grzybem i wilgocią. Takie zaspokojenie mamy potrzeb – mówi Anna.

Archiwum prywatne pani Anny
Uprzedzono także urzędników, że jeśli nie zostanie im wskazane bezpieczne mieszkanie, sprawa trafi do prokuratury. Wskazano na art. 160 kk, dotyczący narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Jak donosi Gazeta Wyborcza, rodzina miała już takie zawiadomienie złożyć.
Katarzyna Hohuł, rzeczniczka Urzędu Miasta Chorzów, w przesłanym oświadczeniu dla Gazety Wyborczej potwierdza, że w mieszkaniu odbyła się wizja lokalna, związana z jego niedogrzaniem.
– Zakład Komunalny, mając na uwadze wcześniejszą opinię zduńską, podjął działania zmierzające do poprawy funkcjonowania systemu ogrzewania w przedmiotowym lokalu, polegające na przebudowie trzech pieców kaflowych znajdujących się w lokalu ale lokatorzy się nie zgodzili – komentuje dla Wyborczej Katarzyna Hohuł.
Mimo to PGM, który ma w obowiązku zapewnienie prawidłowego funkcjonowania urządzeń grzewczych i tak zaplanował prace na drugą połowę października. Podkreśla, że jeśli rodzina odmówi wykonania prac, zostanie to potraktowane jako brak możliwości ich wykonania z przyczyn leżących po stronie najemcy.


Napisz komentarz
Komentarze