Pierwsze 45 minut zdecydowanie należało do Niebieskich. Najpierw po dośrodkowaniu z rzutu rożnego bramkę strzelił Balicki, a chwilę później przepięknie w okienko przymierzył Bogusz. Jeśli przy bramce Balickiego fatalnie zachował się strzegący bramki gości, Lenarcik, to przy strzale Bogusza nic do powiedzenia nie miałaby najlepszy nawet bramkarz.
Szybko zdobyte gole ustawiły mecz i pozwoliły Ruchowi kontrolować grę, Bełchatów natomiast zachowywał się jak bokser, który po dwóch silnych ciosach stara się uniknąć kolejnych i doczekać do gongu. Kontry były w tym czasie jedyną bronią piłkarzy PGE GKS.
Jeśli o gongach mowa, to dzwon niestety zaliczyli piłkarze Ruchu, którzy po 45 minutach kontroli nad przebiegiem meczu pozwolili sobie na utratę koncentracji i w samej końcówce stracili bramkę. Gra nawet nie została już wznowiona, piłkarze udali się na przerwę. Wynik nie oddawał przebiegu tej połowy. Bramka na 2:1 dodała Bełchatowianom skrzydeł, a w szeregach Ruchu zasiała niepokój.
Po przerwie zobaczyliśmy inne drużyny. Ruch grał bojaźliwie, starając się pilnować wyniku, Bełchatów z rozmachem przeprowadzał akcje oskrzydlające. Większość z nich prowadził lewym skrzydłem, grając na Kowalskiego i Komarnickiego i trzeba przyznać, że raz po raz stwarzali sobie dobre okazje. Niebiescy wyprowadzali nieliczne kontry, po których nie stwarzaliśmy zagrożenia pod bramką.
Kluczowy moment spotkania nastąpił w 61 minucie. Drugą żółtą i w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Małkowski, który w polu karnym zagrał ręką piłkę po strzale Czajkowskiego z dystansu. Do wykonania rzutu karnego podszedł kapitan Bełchatowian, Bartosiak. Strzelił w lewy róg bramki ale piłkę świetnie sparował Lech.
Podobnie jak w Łęcznej Ruch stracił stopera. I tak samo zachował się trener Fornalak, który wycofał Balickiego i zastąpił go Kulejewskim. I podobnie jak wtedy, po paru minutach gry straciliśmy gola - PGE GKS doprowadził do wyrównania. Strzelcem bramki ponownie był Biel, który później miał jeszcze kolejną okazję do strzelenia bramki ale przegrał pojedynek sam na sam z Lechem.
W końcówce meczu jeszcze kilka razy zrobiło się gorąco pod bramką Niebieskich ale kilkoma świetnymi paradami popisał się Lech, który w znaczącym stopniu przyczynił się do utrzymania remisu. Szczególnie fantastyczna była parada z 87 minuty meczu, kiedy obronił strzał bardzo groźnego i aktywnego przez większość spotkania Emile Thiakane i piłkę zmierzającą pod poprzeczkę wypiąstkował nad bramkę.
Remis właściwie oddaje przebieg spotkania, choć nie satysfakcjonował żadnej z drużyn i żadnego z trenerów. Dla Ruchu, który przez pół godziny grał w dziesiątkę i wybronił rzut karny jest pewnie wynikiem lepszym niż dla gości.
Ruch Chorzów - PGE GKS Bełchatów 2:2 (2:1)
Bramki: 14' Balicki, 19' Bogusz - 45' i 73' Biel
Ruch Chorzów: Lech - Komarnicki, Obst, Małkowski (żx2, cz.), Bartolewski - Kowalski (ż) (78' Nowakowski), Walski, Urbańczyk, Bogusz (78' Kędziora), Podgórski - Balicki (64' Kulejewski)
Trener: Dariusz Fornalak
PGE GKS Bełchatów: Lenarcik - Grzelak (ż), Grolik, Michalski, Szymorek (ż) - Biel (90' Tylec), Ryszka, Mularczyk (90' Setla), Czajkowski, Thiakane - Bartosiak
Trener: Artur Derbin
Sędzia główny: Maciej Pelka (Poznań)
Asystent I: Maciej Cebulski
Asystent II: Rafał Pater
Sędzia techniczny: Eliasz Pawlak
Widzów: 4033 (w tym 182 kibiców PGE GKS)
źródło: ruchchorzow.com.pl








Napisz komentarz
Komentarze