Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 29 stycznia 2026 22:34
Reklama Baner reklamowy
Reklama
Reklama

Przegnać złe duchy

O noworocznych zwyczajach naszych przodków, rozmawialiśmy z Anną Piontek z Muzeum w Chorzowie.
Przegnać złe duchy

W jaki sposób spędzali Sylwestra nasi przodkowie?

To zależy o jak odległych przodkach mówimy. Na początku należy zaznaczyć, że sam Sylwester, jest wymysłem dziewiętnasto-, dwudziestowiecznym. Wcześniej nie obchodzono tego dnia w taki sposób, jak robimy to dzisiaj. Nowy Rok wchodzi w skład Oktawy Bożego Narodzenia. To właśnie czas świąt – przypadających bezpośrednio po zimowym przesileniu – był tym momentem, kiedy noc zwyciężała nad dniem, co było związane z rozmaitymi obrzędami i wróżbami, charakterystycznymi dla tego okresu. Idea świętowania nadejścia Nowego Roku została zapoczątkowana w bogatych domach. Dopiero później pojawiła się w miastach, gdzie bardzo dobrze się przyjęła, a te zwyczaje bożonarodzeniowe zaczęto przenosić również na ten ostatni dzień w roku.

Jakie to były zwyczaje?

Podobnie jak w Boże Narodzenie, ludzie nie wywieszali wówczas prania na strychu, z obawy przed chorobą lub śmiercią. Oczywiście były to również zwyczaje i wierzenia związane z zamążpójściem. Niektóre, takie jak lanie wosku czy ołowiu przez dziurkę od klucza, kojarzą się nam dziś głównie z Andrzejkami. Dziewczęta od wigilii zbierały też łupiny orzechów, by w Nowy Rok wyrzucić je na pole. Następnie nasłuchiwały odgłosu szczekania psa. Kierunek, z którego dobiegał, miał wskazywać miejsce zamieszkania przyszłego wybranka. Puszczano także łódeczki z tych orzechów na wodzie, do każdej było przypisane imię. Te, które do siebie przypłynęły, wskazywały parę, która już wkrótce stanie na ślubnym kobiercu. Te barwne zwyczaje miały też wypełnić czas przypadający na okres świąteczno-noworoczny. Panowała zima, słońce zachodziło wcześnie, ludzie nie pracowali już w polu. Dlatego właśnie wypełniali sobie ten czas w taki sposób.

Przyroda miała ogromny wpływ na życie naszych przodków...

Zgadza się. Ludzie byli wtedy bardzo uzależnieni do przyrody, a nadchodzący rok był dla nich jedną, wielką tajemnicą. Poprzez te wróżby starali się oswoić tę przyszłość, wierzyli że w jakimś stopniu zapanują nad tym, co nieznane. Przewidzieć jaka będzie pogoda, czy czeka ich urodzaj, czy wręcz przeciwnie... Jeżeli na przykład ten pierwszy dzień w roku był mglisty, miało to zwiastować robactwo, które zniszczy plony.

Przeprowadzono też jakieś obrzędy, które przetrwały od czasów pogańskich?

Jeśli już, to były one związane z momentem zwycięstwa nocy nad dniem oraz pozostałościami kultu słońca. Te obrzędy przypadały jednak bliżej Bożego Narodzenia – sama data obchodzenia świąt jest nieprzypadkowa. Oczywiście chodzi o zmiany pór roku. Kiedy nadchodziła zima, mrok zaczynał górować, ale z czasem tego światła było coraz więcej. Wtedy dzień stopniowo (kluczowy był tu moment równonocy wiosennej) zmierzał do zwycięstwa nad nocą. Z tego wzięły się też powiedzenia: „Na Boże Narodzenie przybywa dnia jak na kurzą stopkę” czy „Na Nowy Rok przybywa dnia na barani skok”. Wiosna miała w końcu zwyciężyć nad zimą. Takim ciekawym zwyczajem, związanym z Nowym Rokiem, było obmycie ciała o poranku, w zimnej wodzie. Do miski wrzucano srebrny pieniądz, co miało zapewnić zdrowie i urodę na cały następny rok. To symbolizowało również zmycie zeszłorocznych brudów. Swoisty obrzęd przejścia.

Było więcej takich zwyczajów?

Oczywiście. Takim obowiązkowym zadaniem, w każdym gospodarstwie, było posprzątanie izby. Należało wynieść wszystkie brudy, żeby Nowy Rok był również nowym początkiem. Usiłowano zapomnieć o tym, co było złe. Wszelkie wystrzały, miały natomiast przegnać złe duchy, bądź diabła. Dawniej zdarzało się, że Sylwestra nazywano Starym Rokiem. Było to spotkanie tego co już minęło, z tym co nadejdzie. Po wsiach chodzili staroroczni - w cudzysłowie - kolędnicy, którzy symbolizowali to, co właśnie przemija, a także inni - noworoczni, którzy składali życzenia, zwiastując przybycie nowego i nieznanego. Pierwsi płatali różne figle, na przykład malowali smołą okna gospodarzom, przez co ci nierzadko spali do późnych godzin, a następnie mieli problem z umyciem szyb. Chowano też sprzęty w gospodarstwie, co zdarzało się między innymi na Śląsku. „Kolędnicy” zwiastujący nadejście nowego roku, śpiewali natomiast piosenki i składali ludziom życzenia.

Również czekano z hucznym świętowaniem do dwunastej?

Starano się dotrwać do tej godziny, ale nie odbywało się to w taki sposób jak dziś. Czasami celebrowano ten moment podczas uroczystej kolacji. Na stołach królowały potrawy podobne do tych bożonarodzeniowych, nie stroniono jednak od mięsa. Jedynie w miastach te obchody były bardziej huczne i z czasem zaczęto świętować także na ulicach. Nowy Rok był symbolicznym nadejściem tego, co nieznane. Próbowano zaklinać przyszłość, a tą radością, zagłuszyć myśli o przemijaniu i niepowodzeniach, które się zdarzyły lub dopiero zdarzą. W pewnym sensie, tak jest również dzisiaj.

Rozmawiał Tomasz Breguła.


Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

zniesmaczony 12.04.2025 20:02
Ta pani w ogóle wie na jaki temat się wypowiada? Wedle niej Sylwestra zaczęto obchodzić dopiero pod koniec XIX w. Tymczasem historia mówi co innego. Sylwester był już obchodzony w starożytnym Rzymie. Starożytni Rzymianie czcili w ten dzień swojego boga Janusa. Języki angielski i niemiecki, przejęły właśnie od Janusa nazwę miesiąca styczeń (ang. January, niem. Januar). Wypadałoby również nadmienić, że od 46 roku p.n.e. Rzymianie Nowy Rok obchodzili już oficjalnie 1 stycznia bez odwoływania się do tradycji religijnej. Tego dnia urządzano huczne zabawy, przywdziewano maski i obdarowywano się prezentami. 1 stycznia 1000 roku papież Sylwester II udzielił wszystkim wiernym błogosławieństwa „Miastu i Światu” (Urbi et Orbi), co stało się papieską tradycją i trwa do dzisiaj. Tych informacji w tekście zabrakło. Na drugi raz zapytajcie jakiegoś historyka. Ta pani jest najwyraźniej niedoinformowana w temacie.

Ostatnie komentarze

Autor komentarza: mieszkaniecTreść komentarza: Bawicie się naszym kosztem. Politycy, tfu!Data dodania komentarza: 29.01.2026, 13:57Źródło komentarza: Budżetowe „być albo nie być” Chorzowa. Czy prezydent Michałek dogadał się z PiS-em?Autor komentarza: WrrrrrTreść komentarza: PiS za stołki sprzeniewierza zaufanie mieszkańców! Wstyd, hańba!Data dodania komentarza: 29.01.2026, 11:37Źródło komentarza: Co ze wsparciem dla Ruchu Chorzów? Dotacja celowa pod znakiem zapytaniaAutor komentarza: Wkurzony mieszkaniecTreść komentarza: Rodzi się nowa koalicja dla Chorzowa. Kibolsko-pisowsko-konfederacka, teraz będzie kraina mlekiem i miodem płynąca.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 11:30Źródło komentarza: Co ze wsparciem dla Ruchu Chorzów? Dotacja celowa pod znakiem zapytaniaAutor komentarza: slazakTreść komentarza: To będą zmarnowane pieniadze podatnika!Data dodania komentarza: 29.01.2026, 10:18Źródło komentarza: Co ze wsparciem dla Ruchu Chorzów? Dotacja celowa pod znakiem zapytaniaAutor komentarza: Ruby1920Treść komentarza: Chlestowski jest z KO oczywisxienze ta spółka robi pod górkę Michalkowi. Trzymej się chopie i ni dej się tym politykierom. Ino RuchData dodania komentarza: 29.01.2026, 10:13Źródło komentarza: Co ze wsparciem dla Ruchu Chorzów? Dotacja celowa pod znakiem zapytaniaAutor komentarza: obywatelTreść komentarza: Jedzie taki kretyn jak szaleniec, stwarza zagrożenie, ma gdzieś społeczeństwo i czyje się jeszcze pokrzywdzony działaniami służab Ale jak rozbije to przyjdzie oczywiście do państwowej służby zdrowia po ratunek, bo przecież mu się należała będzie pomoc, za kasę tego samego społeczeństwa którym pogardza.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 09:46Źródło komentarza: 320 km/h na A4 w Chorzowie. Policja szuka świadków i prosi o pomoc
Reklama
Reklama