Jeszcze na kilka godzin przed rozpoczęciem niedzielnego starcia Ruchu Chorzów z ŁKS-em Łódź wydawało się, że szanse na rozegranie pojedynku są niskie. Wszystko przez intensywne opady deszczu, które dotknęły nasze miasto. Dzięki ciężkiej pracy wykonanej przez organizatorów udało się jednak doprowadzić murawę Superauto.pl Stadionu Śląskiego do stanu używalności, a kibice mogli podziwiać pojedynek tych dwóch zasłużonych polskich klubów.
Spotkanie o wiele lepiej rozpoczęli zawodnicy gospodarzy. Już w trzeciej minucie piłka po odbiciu się od Nikodema Leśniaka-Paducha wpadła nawet do bramki ŁKS-u, ale jak się okazało po analizie VAR młodzieżowiec dotknął futbolówkę ręką, przez co sędzia Marcin Kochanek zmuszony był anulować trafienie.
W kolejnych minutach oba zespoły często atakowały, choć do pewnego czasu nie przynosiło to efektów w postaci strzelonych bramek. Sytuacja zmieniła się w 33. minucie spotkania kiedy świetną piłkę na prawym skrzydle dostał Denis Ventura. Słowak mądrze podał ją do Piotra Ceglarza, a skrzydłowy Ruchu pewnym strzałem pokonał Aleksandra Bobka w bramce gości.
Na kilkadziesiąt sekund przed końcem pierwszej połowy po raz kolejny pod polem karnym gości z Łodzi zameldowali się piłkarze Niebieskich. Piłkę przyjął Shuma Nagamatsu, który rozpoczął drybling. Japończyk mijał rywali, gdy na jego drodze znalazł się Sebastian Ernst, który jednak spóźniony zaatakował wślizgiem piłkarza Ruchu. Faul ewidentny, a sędzia Kochanek bez chwili wątpliwości zdecydował się wskazać na rzut karny. Piłkę zabrał Ceglarz i pewnym strzałem zamienił jedenastkę na bramkę. Ruch na przerwę schodził z pewnym prowadzeniem 2:0.
Drugą połowę bardzo mocno rozpoczęli za to goście. Swoich szans szukali Husein Balic oraz były piłkarz Ruchu, Michał Mokrzycki, jednak w wypadku pierwszego z nich dobrze spisał się Jakub Bielecki, a w drugiej sytuacji strzał pomocnika ŁKS-u został zablokowany przez obrońców Niebieskich.
Obraz spotkania jednak nie zmienił się znacząco, a obie stronie aktywnie atakowały wykorzystując często strefy przejściowe. Pod koniec spotkania to gościom bardziej zależało na zdobyciu bramki i łodzianie dopięli swego, bo w doliczinym czasie gry bramkę na 2:1 strzelił Jasper Loffelsend. To jednak wszystko na co było stać zawodników ŁKS-u.
Ruch wygrał więc to spotkanie, a po dziewięciu kolejkach Niebiescy mają na koncie 13 punktów, co plasuje Niebieskich na szóstym miejscu w tabeli Betclic 1. Ligi. W następnej kolejce zespół Waldemara Fornalika zmierzy się z Chrobrym Głogów na Superauto.pl Stadionie Śląskim. Mecz odbędzie się w poniedziałek, 22 września o godzinie 17:45.
Ruch Chorzów - ŁKS Łódź 2:0 (2:1)
(Ceglarz 33’, 45’ - Loffelsend)
Ruch: Bielecki - Konczkowski, Leśniak-Paduch, Komor, Preisler - Ventura (86' Szwoch), Sz. Szymański, Nagamatsu - Szwedzik (86' Karasiński), Kolar (77' Bała), Ceglarz; trener: Waldemar Fornalik.
Rezerwowi: J. Szymański, Lukić, Szymiński, Lachendro, Nono, Sobeczko, Szwoch.
ŁKS: Bobek - Norlin, Falowski, Craciun, Loffelsend - Balic (60' Rudol), Ernst (45' Kupczak), Wysokiński (45' Mokrzycki), Krykun (60' Hinokio) - Piasecki, Lewandowski; trener: Szymon Grabowski.
Rezerwowi: Bomba, Głowacki, Jurkiewicz, Książek, Młynarczyk.
Żółte kartki: Ventura - Ernst, Norlin.
Sędziował: Marcin Kochanek (Opole).
Widzów: 10 785.










Napisz komentarz
Komentarze