Przejdź do głównych treściPrzejdź do wyszukiwarkiPrzejdź do głównego menu
Reklama
czwartek, 29 stycznia 2026 17:33
Reklama Baner reklamowy
Reklama
Reklama

Alex.Gi odkryła sekret nieudanych związków. "W popełnianych błędach nie ma nic złego, tylko musimy umieć wyciągać z nich lekcje"

Pochodząca z Chorzowa Aleksandra Gmyrek ma na swoim koncie literacki debiut. W grudniu ubiegłego roku w księgarniach ukazała się jej książka pt. "Sekret nieudanych związków. Pamiętnik Alex.Gi". W rozmowie z naszą reporterką zdradziła m.in. co zainspirowało ją do podzielenia się z innymi swoją historią, jaką rolę odegrali w jej życiu mężczyźni, a także co zostało z jej dawnej wersji siebie.
Alex.Gi odkryła sekret nieudanych związków. "W popełnianych błędach nie ma nic złego, tylko musimy umieć wyciągać z nich lekcje"

Źródło: archiwum prywatne Aleksandry Gmyrek

Alex.Gi to pseudonim Aleksandry jeszcze z młodzieńczych lat - wówczas dziewczyny nieco zbuntowanej, kochającej imprezy i szukającej prawdziwej miłości. Przez 15 lat próbowała zbudować trwały związek, każdy jednak kończył się tak samo - rozczarowaniem, łzami i kolejnym rozstaniem. Wielokrotnie złamane serce pozwoliło jej dojść do pewnego wniosku. Odkryła sekret nieudanych związków, z którym teraz, jako 36-letnia, świadoma popełnionych błędów kobieta, postanowiła podzielić z innymi. Sekret ten, dotyczy bowiem nie tylko jej samej, ale milionów kobiet na świecie.

W Twoim życiu zawsze sporo się działo, ale czy kiedykolwiek spodziewałaś się, że to, co przeszłaś stanie się inspiracją do napisania książki?

Będąc z jednym z moich partnerów, który miał swoje wydawnictwa, domy aukcyjne itp., wpadła mi do głowy taka myśl, że w sumie moja historia nadaje się na jakąś książkę, ale wtedy nie do końca wiedziałam, co mogłoby się w niej znaleźć. Tak naprawdę, nigdy nie spodziewałam się, że faktycznie ją napiszę, bo jestem osobą roztrzepaną, która robi kilka rzeczy jednocześnie, a przecież książka wymaga ogromnego skupienia. To nie jest praca na jeden dzień, tydzień czy miesiąc.

W takim razie kiedy pojawił się ten przełomowy moment, w którym powiedziałaś sobie "tak, podzielę się moją historią z innymi"?

Po ostatnim związku, który spokojnie nadawałby się na scenariusz telenoweli z Netflixa, odkryłam pewną prawdę, taki powielany schemat. Wtedy doszło już do mnie, że chcę napisać książkę na temat swojego życia, która będzie inspiracją dla innych kobiet, ponieważ te schematy, które ja powielałam, powiela bardzo dużo moich znajomych, koleżanek czy przyjaciółek, którym nie wychodzi w związkach albo po prostu czują się nieszczęśliwe nie mając przy sobie faceta. W mojej głowie dosłownie słyszałam głosy, które mówiły "napisz książkę, podziel się swoją historią, podziel się tym, co odkryłaś". Bardzo mnie ta myśl dręczyła, walczyłam sama ze sobą, bo wiem, że często mam słomiany zapał. Ale pewnego dnia, po kolejnej nieprzespanej nocy, wstałam z łóżka i stwierdziłam, że muszę to zrobić.

Jak sama często podkreślasz, Twoja książka zatytułowana "Sekret nieudanych związków. Pamiętnik Alex.Gi" nie jest typowym poradnikiem. Czym zatem jest i co w niej znajdziemy?

Jest to oparta na faktach moja historia o mężczyznach. Można powiedzieć, że przez 15 lat nabyłam trochę doświadczenia i nawet śmieję się, że jestem ekspertem w kwestii nieudanych związków. I tak, ta książka nie jest typowym poradnikiem. Dla mnie jest ona pamiętnikiem, aczkolwiek znajdziemy tam także sporo cennych rad. To nie są jakieś surowe zasady, zrób to, zrób tamto. W trakcie swoich dotychczasowych związków czytałam bardzo dużo książek psychologicznych. Uczyłam się z nich, próbowałam coś z nich wynieść, stosowałam różne zasady obcowania z ludźmi, sprawdzałam, które z nich działają i to wszystko właśnie starałam się przekazać w "Sekrecie nieudanych związków". To trochę jak rozmowa z dobrą przyjaciółką, która pokazuje nam krok po kroku, jak może wyglądać udane życie miłosne, a jednocześnie przypomina nam, że najpierw musimy przepracować to, co nie do końca było dla nas dobre.

W głównej mierze skupiłaś się tutaj na swoich relacjach z mężczyznami. Czy odegrali oni ważną rolę w Twoim życiu?

Jak najbardziej! Na początku, jak łamali mi serce, to wiadomo były różne emocje - smutek, złość, nienawiść. Ale każda kolejna relacja uczyła mnie, czego tak naprawdę oczekuję od siebie, partnerów i ludzi, którzy mnie otaczają. Także te relacje przełożyły się tak naprawdę na całe moje życie. W książce jest niewielki rozdział o tym, że wtedy gdy zaczęłam poznawać siebie, stawiać na siebie i być po prostu sobą, to równocześnie zaczęło ode mnie odchodzić sporo ludzi, ale też ja selekcjonowałam osoby w moim towarzystwie, ponieważ przestaliśmy już ze sobą rezonować.

Twoje związki nie należały do najłatwiejszych, mimo tego z biegiem lat, z każdego potrafiłaś wyciągnąć dla siebie samej jakąś lekcję. Jaka jest ta najważniejsza?

To jest właśnie ten sekret, który odkrywam w swojej książce. Nie chcę teraz wszystkiego zdradzać, ale na pewno bardzo ważne w naszym życiu jest to, aby stawiać na siebie i być najważniejszą osobą w swoim życiu. W świecie panuje takie przekonanie, że musimy znaleźć tę drugą połówkę i tak jak w bajce, żyć długo i szczęśliwie. A my musimy stawiać na siebie, nie możemy zamykać oczu na jakiekolwiek sprzeczne sygnały w związkach. Jeżeli coś nam nie pasuje np. jakieś cechy charakteru u partnera, to nie gódźmy się na to. Ta relacja zazwyczaj będzie szła w złą stronę, a związek nie będzie miał racji bytu. Tkwienie w tym sprawia, że tracimy część siebie.

Można powiedzieć, że napisanie książki było dla Ciebie pewnego rodzaju formą terapii? Ostatecznego zamknięcia starych rozdziałów i poukładania sobie wszystkiego od nowa?

Nie spodziewałam się tego absolutnie, ale tak! Gdy pisałam książkę, to wracałam do tych historii, które przecież tak bardzo mnie bolały. Płacz czasem przeplatał się ze śmiechem, bo przeżyłam też wiele zabawnych historii, ale jednak tych łez wylałam naprawdę sporo. Pomyślałam sobie "o Boże, dziewczyno, jakie ty miałaś smutne życie", oczywiście to miłosne, bo pod każdym innym względem jestem super szczęśliwa. Teraz, czytając tę swoją książkę, czuję się jakbym właśnie zamknęła jakiś rozdział. Przelanie tego wszystkiego na papier było fantastyczną przygodą. Nigdy nie sądziłam, że ją przeżyję, ale polecam każdemu "chwycić za pióro" i cokolwiek napisać, nawet jeżeli miałoby to później trafić do szuflady. Jest to bardzo oczyszczające! Wszystko przeżyłam jeszcze raz, te emocje jeszcze raz się we mnie wzburzyły, ale jestem z siebie bardzo dumna! Chcę, żeby przesłanie płynące z tej książki niosło się dalej.

Zostało coś jeszcze z dawnej Alex.Gi czy może jesteś już zupełnie inną osobą?

Nadal jestem ciepła i opiekuńcza, aczkolwiek bardzo staram się chronić swoje serce i stawiam mocno granice. Czasami łapię się na tym, że jeszcze boli mnie stawianie na siebie albo czuję się z tym niekomfortowo, ale wiem, że jest to bardzo ważne. Dawna Alex.Gi czuła się samotna, szukała mężczyzn na różnych portalach randkowych, na imprezach i gdzie się tylko dało. W tym momencie w ogóle tego nie potrzebuję, jestem super szczęśliwa sama ze sobą, ale musiałam to wcześniej przepracować. Myślę, że z Alex.Gi zostało tylko zamiłowanie do tańca, moja radość z życia oraz uśmiech.

Gdybyś miała rozpocząć swoje życie od nowa, z wiedzą, którą masz teraz, co byś w nim zmieniła? Jest coś czego szczególnie żałujesz?

Nie zmieniłabym niczego, bo to życie ukształtowało mnie taką osobą, jaką jestem teraz. Ale na pewno nie chciałabym go też powtórzyć, bo kosztowało mnie ono wiele łez. Upadając uczymy się, tak jak dziecko, które zaczyna chodzić - dopóki nie upadnie, nie nauczy się. Ja tej swojej nauki wchodzenia w związki nie oddałabym za nic innego.

Wydając książkę, w której bardzo szczegółowo opisujesz swoje życie prywatne, wystawiasz się na ocenę nie tylko bliskich, ale też zupełnie obcych sobie ludzi. Nie boisz się krytyki?

Może właśnie dawna Alex.Gi by się jej bała, ale w tym momencie swojego życia wiem, co zrobiłam dobrze, a co źle, i nie boję się żadnej oceny. Zdaję sobie sprawę z tego, że ludzie mogą mnie oceniać "ona była taka, jak ona mogła w ten sposób zrobić, itd.", ale stawiam tutaj na autentyczność. Opisuję wszystko jak było, zupełnie niczego nie ukrywając. Czuję, że daję siłę innym kobietom. Widzę to po komentarzach, w których dziękują mi one za tę autentyczność, za odwagę i za to, że w tych kawałkach mojej historii widzą też siebie. Prawda jest ogromną siłą tej książki, dlatego nie boję się krytyki. Wiem, że ludzie różnie mogą do niej podchodzić, ale głęboko wierzę, że znajdzie się wiele kobiet, które ją "przytulą", wyciągną z niej to, co najważniejsze i być może otworzy im ona oczy na pewne sprawy. Kilka lat temu, jeden z mężczyzn powiedział mi, że widocznie powielam jakiś schemat, przez który nie udaje mi się w związkach. Pamiętam, jaka byłam wtedy obrażona. No ale niestety życie pokazało mi, że czas spojrzeć prawdzie w oczy i powiedzieć sobie "tak, faktycznie powielam schemat". Mam nadzieję, że osoby, które przeczytają tę książkę również uświadomią sobie, co może być powodem ich dotychczasowego niepowodzenia.

Pierwsze recenzje, jakie możemy przeczytać na temat "Sekretów nieudanych związków", pokazują, że taka lektura była niektórym bardzo potrzebna. Jest to dla Ciebie budujące?

Właśnie takie było moje przesłanie. Nie był to dla mnie projekt biznesowy, mimo że jestem przedsiębiorcą, nie zależało mi na tym, aby na tej książce zarobić. Najważniejsza była tutaj chęć przekazania tego wszystkiego, podzielenia się moim życiem i tym odkrytym sekretem. Bardzo tak naprawdę banalnym, a jednocześnie tak nieoczywistym. Przecież mimo tych wszystkich przeczytanych książek psychologicznych, pisanych zarówno przez kobiety jak i mężczyzn, ja nigdy wcześniej nie zdawałam sobie sprawy, że ten sekret może mieć takie przełożenie na moje związki.

Co chciałaś dać innym dzieląc się "swoim sekretem"? Bo przecież w tym przypadku nie chodziło o to, aby napisać "książkę, która dobrze sprawdzi się na zimowe wieczory", ale o coś znacznie więcej.

Chodziło mi przede wszystkim o to, żeby zdradzić ten powielany schemat, który odkryłam. Dzielę się nim, żeby inni nie musieli borykać się tak długo jak ja ze złamanym sercem. Być może wchodząc w nowe relacje, po przeczytaniu mojej książki, podejmować będą inne, bardziej świadome decyzje. Chcę powiedzieć osobom, które przechodziły jakiś kryzys i szukają w sobie winy, że czasem musimy się potknąć. W popełnianych błędach nie ma nic złego, tylko musimy umieć wyciągać z nich lekcje.

 

Więcej informacji na temat książki oraz samej autorki znajdziecie >>TUTAJ<<.

Więcej o autorze / autorach:
Podziel się
Oceń

Napisz komentarz

Komentarze

Ostatnie komentarze

Autor komentarza: mieszkaniecTreść komentarza: Bawicie się naszym kosztem. Politycy, tfu!Data dodania komentarza: 29.01.2026, 13:57Źródło komentarza: Budżetowe „być albo nie być” Chorzowa. Czy prezydent Michałek dogadał się z PiS-em?Autor komentarza: WrrrrrTreść komentarza: PiS za stołki sprzeniewierza zaufanie mieszkańców! Wstyd, hańba!Data dodania komentarza: 29.01.2026, 11:37Źródło komentarza: Co ze wsparciem dla Ruchu Chorzów? Dotacja celowa pod znakiem zapytaniaAutor komentarza: Wkurzony mieszkaniecTreść komentarza: Rodzi się nowa koalicja dla Chorzowa. Kibolsko-pisowsko-konfederacka, teraz będzie kraina mlekiem i miodem płynąca.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 11:30Źródło komentarza: Co ze wsparciem dla Ruchu Chorzów? Dotacja celowa pod znakiem zapytaniaAutor komentarza: slazakTreść komentarza: To będą zmarnowane pieniadze podatnika!Data dodania komentarza: 29.01.2026, 10:18Źródło komentarza: Co ze wsparciem dla Ruchu Chorzów? Dotacja celowa pod znakiem zapytaniaAutor komentarza: Ruby1920Treść komentarza: Chlestowski jest z KO oczywisxienze ta spółka robi pod górkę Michalkowi. Trzymej się chopie i ni dej się tym politykierom. Ino RuchData dodania komentarza: 29.01.2026, 10:13Źródło komentarza: Co ze wsparciem dla Ruchu Chorzów? Dotacja celowa pod znakiem zapytaniaAutor komentarza: obywatelTreść komentarza: Jedzie taki kretyn jak szaleniec, stwarza zagrożenie, ma gdzieś społeczeństwo i czyje się jeszcze pokrzywdzony działaniami służab Ale jak rozbije to przyjdzie oczywiście do państwowej służby zdrowia po ratunek, bo przecież mu się należała będzie pomoc, za kasę tego samego społeczeństwa którym pogardza.Data dodania komentarza: 29.01.2026, 09:46Źródło komentarza: 320 km/h na A4 w Chorzowie. Policja szuka świadków i prosi o pomoc
Reklama
Reklama