Do zdarzenia doszło na chorzowskim odcinku autostrady A4. W mediach społecznościowych pojawił się film opatrzony podpisem „320 km/h lekką ręką”, na którym widać ekstremalnie dużą prędkość pojazdu marki BMW. Policja zareagowała natychmiast po publikacji nagrania.
Jak ustaliła Gazeta Wyborcza, pasażerem rejestrującym przejazd był młody mężczyzna spokrewniony z właścicielem pojazdu. Mimo to, jego wersja wydarzeń przedstawiona śledczym jest co najmniej zastanawiająca.
– Podczas przesłuchania twierdził, że bmw prowadziła osoba, której nie zna – przekazała Wyrorczej prokurator Sabina Kuśmierska, szefowa Prokuratury Rejonowej w Chorzowie.
„Zabezpieczyliśmy nagranie i pojazd”
Funkcjonariusze nie poprzestali na przesłuchaniu świadka. Decyzją prokuratury BMW zostało odholowane na policyjny parking jako dowód w sprawie.
— Tuż po uzyskaniu informacji funkcjonariusze zabezpieczyli nagranie, dokonali jego szczegółowej analizy oraz natychmiast rozpoczęli działania mające na celu wyjaśnienie sprawy. Chorzowscy stróże prawa szybko ustalili i dotarli do właściciela pojazdu oraz pasażera rejestrującego przejazd z rażąco dużą prędkością — mówi śledczy znający kulisy sprawy.
Sprawa jest prowadzona pod kątem art. 174 Kodeksu karnego. Za sprowadzenie bezpośredniego niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym grozi kara pozbawienia wolności.
— Na opublikowanym w internecie nagraniu prędkościomierz wskazywał ponad 300 km/h, a na udostępnionym filmie widniał napis sugerujący, że pojazd poruszał się z prędkością aż 320 km/h. Policja, pod nadzorem prokuratury, realizuje dalsze czynności procesowe, których celem jest pełne wyjaśnienie okoliczności tego zajścia oraz jednoznaczne ustalenie osoby kierującej pojazdem — dodaje policjant.
Obecnie śledczy prowadzą czynności mające na celu weryfikację zebranych materiałów i ustalenie faktycznego przebiegu zdarzenia.









Napisz komentarz
Komentarze