Działania służb rozpoczęły się 27 stycznia około kwadrans przed godziną 14:00. Powodem interwencji był niepokój osób z bliskiego otoczenia lokatorki, które od dłuższego czasu nie mogły się z nią skontaktować. Na miejsce przyjechali policjanci oraz straż pożarna.
Po dostaniu się do wnętrza mieszkania przy ulicy Lodwika Solskiego, służby odnalazły kobietę w fotelu. Niestety, na pomoc było za późno. Jak potwierdzają policjanci, ciało nosiło wyraźne ślady działania wysokiej temperatury i ognia.
Strażacy, którzy pracowali na miejscu, zwrócili uwagę na specyficzny przebieg zdarzenia. W pomieszczeniu widoczne były znamiona pożaru, jednak nie doszło do zajęcia się całego budynku. Według kpt. Michała Adamka, oficera prasowego chorzowskiej straży pożarnej, ogień prawdopodobnie sam wygasł z powodu odcięcia dopływu tlenu do wnętrza.
Przyczyna elementem wyjaśnień
Śledczy badają teraz, co było źródłem tragedii. W kręgu podejrzeń znajduje się piec kaflowy – sprawdzane jest, czy do śmierci mogły przyczynić się gazy pożarowe lub nieszczelność instalacji grzewczej.
Policja przeprowadziła na miejscu zabezpieczenie śladów, w tym telefonu zmarłej. Zgodnie z decyzją prokuratora, ciało zostało zabezpieczone do sekcji zwłok, która jest kluczowa dla ustalenia bezpośredniej przyczyny i dokładnego czasu zgonu.
Obecnie śledztwo ma wyjaśnić, czy 62-latka padła ofiarą nieszczęśliwego wypadku, czy też doszło do awarii technicznej, której skutki okazały się śmiertelne.









Napisz komentarz
Komentarze