Na początku wakacji 2025 roku chorzowski Kocioł Czarownic stał się areną pojedynku chodzących legend piłki nożnej. To właśnie wtedy, na murawie wypełnionego po brzegi Superauto.pl Stadionu Śląskiego kibice mogli podziwiać wyjątkowy pojedynek Polska vs Brazylia. Sukces tej imprezy spowodował, że organizatorzy postanowili w 2026 roku z przytupem powrócić do Chorzowa.
Powrót ten stał się faktem dzisiaj 25 kwietnia, krótko po godzinie 16:30. Jedną z głównych gwiazd wydarzenia ponownie stał się oczywiście brazylijski magik Ronaldinho. Zdobywca Złotej Piłki z 2005 roku został kapitanem jednej z drużyn w czasie meczu zatytułowanego: Galacticos Show: Pojedynek Legend XXI wieku. Po drugiej stronie boiska, jako kapitan drużyny przeciwnej stanęła inna wielka legenda futbolu, czyli były zawodnik AS Romy - Francesco Totti.
Pojedynek o wiele lepiej rozpoczęli Samurajowie. To oni, napędzani przez swojego lidera, czyli Ronaldinho, przejęli inicjatywę. Przewaga ekipy Fabio Capello przełożyła się dość szybko na zdobycie pierwszej bramki. Już w piątej minucie po dwójkowej akcji Matuzaléma i Javiera Savioli, były piłkarz m.in. FC Barcelony czy Realu Madryt z najbliższej odległości wpakował piłkę do bramki Sebastiana Freya.
Na kolejny cios nie trzeba było długo czekać. Piłkę w polu karnym przyjął Jakub Błaszczykowski i podał do Nwankwo Kanu. Nigeryjyczyk oddał celny strzał i choć poradził sobie z nim Frey, to po chwili do futbolówki dopadł Saviola i ponownie wpisał się na listę strzelców.
Ekipa prowadzona przez byłego selekcjonera reprezentacji Polski Jerzego Brzęczka nie zamierzała jednak odpuszczać. Ludovic Giuly świetnie znalazł w polu karnym Roberta Piresa, a były skrzydłowy Arsenalu nie zawahał się i zdobył gola kontaktowego. Na kilka sekund przed końcem, w czasie gdy każda bramka zdobyta była liczona podwójnie, ponownie odpowiedzieli jednak Samurajowie i Ronaldihno, który sprawił, że na przerwę zawodnicy schodzili przy wyniku 4:1.
Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia z obu stron. Najpierw Javier Saviola skompletował hattricka, a później Vincenzo Iaquinta odpowiedział po składnej akcji Gladiatorów. Nie był to jednak koniec emocji i bramek dla wszystkich zgromadzonych w Kotle Czarownic. Po raz kolejny dał o sobie znać jeden z głównych bohaterów całego zamieszania czyli Ronaldinho. Wielki magik i zdobywca Złotej Piłki na gola zamienił rzut karny, który wcześniej wywalczył jego rodak, czyli Rafinha.
Gladiatorzy ponownie odpowiedzieli szybko, a zdobywcą bramki po raz drugi był Iaquinta, czyli mistrz świata z 2006 roku z reprezentacją Włoch. W ostatnich minutach wpadły jeszcze trzy bramki. Najpierw gola zdobył były zawodnik kilku polskich klubów, czyli Sékou Dramé. Strzałem z głową po kilkudziesięciu sekundach odpowiedział za to grający dla drużyny Brzęczka Djibril Cisse.
Mecz zamknął jednak influencer Kacper Misztal, znany szerszej publiczności jako "Qesek". Jego trafienie w okolicach 78 minuty było kluczowy, gdyż zdobyte ponownie w czasie złotego gola, co oznaczało, że liczyło się podwójnie. Szymon Marciniak zagwizdał po raz ostatni kilka minut później, a Samurajowie mogli się cieszyć zwycięstwem 9:4.
Team Gladiatorów - Team Samurajów 4:9 (1:4)
0:1 Javier Saviola 5 min.
0:2 Javier Saviola 15 min.
1:2 Robert Pires 28 min.
1:4 Ronaldinho (gol razy dwa) 40 min.
1:5 Javier Saviola 42. min
2:5 Vincenzo Iaquinta 44 min.
2:6 Ronaldinho 49 min.
3:6 Vincenzo Iaquinta 52 min.
3:7 Sékou Dramé 63 min.
4:7 Djibril Cisse 74 min.
4:9 Kacper Misztal "Qesek" (gol razy dwa) 78 min.








Napisz komentarz
Komentarze