Sześć dni zmagań, około tysiąca zawodników i zawodniczek, dziesiątki tysięcy kibiców na trybunach Superauto.pl Stadionu Śląskiego – przed nami wielkie święto dla fanów królowej sportu. W czerwcu 2028 roku Kocioł Czarownic w Chorzowie zakipi od emocji podczas najważniejszej lekkoatletycznej imprezy Starego Kontynentu. Nadchodzące Mistrzostwa Europy to druga tak prestiżowa impreza po ME 2012 w piłce nożnej, jaka odbędzie się w Polsce.
"Nadążyć za trendami, aby zawodnicy bili rekordy"
Przed ekipą Superauto.pl Stadionu Śląskiego wiele pracy, aby przygotować obiekt na to wydarzenie. Jedną z dużych modernizacji będzie wymiana samego serca narodowego stadionu lekkoatletycznego, czyli bieżni. Obecna, firmy Mondo, choć przez lata służyła znakomicie, ma już swoje lata. Bardzo możliwe, że Śląski pożegna się z dotychczasową, prefabrykowaną nawierzchnią na rzecz technologii lanej.
— Bieżnia będzie nowa, bieżnia będzie inna. Mamy dwa rodzaje: taką jak teraz, czyli Mondo, ale mamy też laną bieżnię, Conicę. Wszystko wskazuje na to, że będzie ten drugi wariant zastosowany — zdradził Adam Strzyżewski, dyrektor Stadionu Śląskiego. — Cenowo jest to porównywalne, natomiast lepsze efekty biegowe są już na tych nowych bieżniach lanych. Spróbujemy nadążyć za trendami, aby zawodnicy bili tu rekordy.
Wybór nowej nawierzchni to nie tylko walka o ułamki sekund dla sprinterów, ale też kwestia komfortu i bezpieczeństwa miotaczy. Technologia firmy Mondo, tzw. Mondotrack WS, którą zastosowano m.in. podczas Igrzysk Olimpijskich w Tokio, budziła spore kontrowersje. Największą ofiarą tamtejszego podłoża był oszczepnik Johannes Vetter. Niemiec, który w Chorzowie rzucał 97,76 m, w Tokio przepadł, narzekając, że nawierzchnia nie pozwala na stabilne zablokowanie stopy.
Podobną opinię wyraził Marcin Krukowski, który zakończył starty w Tokio na eliminacjach. Problem tkwi m. in. w materiałach – nowoczesne bieżnie powstają częściowo z recyklingu, co przy gigantycznych siłach generowanych przez oszczepników kończy się niszczeniem podłoża. Tak, jak stara opona parcieje, tak prestiżowe Mondotrack darło się pod stopami zawodników. Nawierzchnia nie służy przede wszystkim mężczyznom, którzy generują większą prędkość i impet od pań. No i faktycznie, w Tokio widzieliśmy, że bieżnia dziurawiła się już po "jednym użyciu".
— Jeżeli będziemy mieli jakikolwiek wpływ na to, to jak najbardziej będziemy lobbowali za tym, aby ta nawierzchnia również była komfortowa dla oszczepników. Mamy w kadrze takich, którzy będą walczyli o medale w 2028 roku — mówi w rozmowie z Tubą Chorzowa Sebastian Chmara, prezes PZLA, podkreślając, że wymiana nawierzchni jest wytyczną europejskiej federacji.
Kolor? Jedyny słuszny!
Kibice z regionu mogą spać spokojnie – barwy Śląska zostaną zachowane. Choć żartobliwie wspomniano o kolorze różowym, dyrektor Strzyżewski uspokaja: — Zrobimy wszystko, aby była niebieska, może niebiesko-żółta? To kolor naszego regionu.
Harmonogram prac jest już wstępnie ustalony. Wielka wymiana nastąpi pod koniec 2027 roku, po zakończeniu sezonu koncertowego. Dopiero wtedy, po rozstrzygnięciu przetargów, poznamy ostateczny koszt inwestycji. Jedno jest pewne: na ME 2028 Stadion Śląski ma być obiektem kompletnym, odnowionym i – miejmy nadzieję – łaskawym zarówno dla najszybszych ludzi świata, jak i oszczepników.








Napisz komentarz
Komentarze