Po ponad roku od policyjnej interwencji w Świętochłowicach śledztwo dotyczące Mirelli K. przyniosło pierwsze zarzuty. Usłyszeli je oboje rodzice kobiety. Sprawę prowadzi Prokuratura Rejonowa w Chorzowie.
Jakie zarzuty przedstawiono?
Jak podała 4 listopada TVP3 Katowice, zarzuty dotyczą znęcania psychicznego nad córką, narażenia jej na bezpośrednie niebezpieczeństwo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, spowodowania długotrwałej choroby oraz nieudzielenia pomocy. Rodzicom grozi kara od 3 do 20 lat pozbawienia wolności. Samo przedstawienie zarzutów nie oznacza stwierdzenia winy — o niej może rozstrzygnąć sąd.
Program „Uwaga!” TVN poinformował, że czynności z udziałem rodziców przeprowadzono po ich zatrzymaniu 3 listopada. Oboje po przesłuchaniu wrócili do domu i mają odpowiadać z wolnej stopy. Prokuratura nie ogłosiła jeszcze zakończenia śledztwa ani skierowania aktu oskarżenia.
Od interwencji do zarzutów
Historia mieszkanki Świętochłowic stała się głośna po interwencji policji 29 lipca 2025 roku. Sąsiedzi nie widywali Mirelli przez 27 lat. Śledczy badali okoliczności jej życia w rodzinnym mieszkaniu, w tym możliwość pozbawienia wolności, znęcania oraz narażenia zdrowia.
Jeszcze w lutym 2026 roku Prokuratura Okręgowa w Katowicach informowała, że zebrany wówczas materiał nie dawał podstaw do przedstawienia komukolwiek zarzutów. Zapowiadała uzyskanie kolejnych opinii i czynności procesowe z rodzicami. Dzisiejsza decyzja oznacza zmianę sytuacji procesowej, ale nie przesądza, jak zakończy się postępowanie.


Napisz komentarz
Komentarze