Prezydent zarzucił radnym „sesyjną partyzantkę” i organizowanie „politycznego teatru”, szczególnie mocno uderzając w przewodniczącego Rady Miejskiej Bartosza Karcza. Ten nie pozostał dłużny. Do wymiany oskarżeń włączył się również radny Łukasz Respondek.
33 miliony uratowane, ale polityczny spór trwa
Nadzwyczajna sesja Rady Miejskiej miała przede wszystkim umożliwić podpisanie umowy o dofinansowanie dwóch ważnych miejskich inwestycji. Chodzi o 33 miliony złotych środków unijnych przeznaczonych na remont zabytkowej Willi Wallisów przy ul. Katowickiej 53, w której mieści się część Urzędu Miejskiego, oraz modernizację Parku Jordanowskiego. Dwa tygodnie wcześniej radni Koalicji Obywatelskiej nie zaakceptowali zmian w Wieloletniej Prognozie Finansowej. Jak tłumaczą, było to wyrazem sprzeciwu wobec polityki inwestycyjnej prezydenta i sposobu traktowania przez niego Rady Miejskiej.
Tym razem radni zagłosowali za przyjęciem uchwały, dzięki czemu prezydent może podpisać umowę o dofinansowanie z Urzędem Marszałkowskim Województwa Śląskiego. Można było oczekiwać, że decyzja zakończy przynajmniej ten etap politycznego sporu. Stało się jednak inaczej. Niedługo po sesji w mediach społecznościowych rozpoczęła się kolejna odsłona konfliktu, w której obie strony nie szczędziły sobie ostrych słów.
Beger zarzuca radnym „sesyjną partyzantkę”
Prezydent Daniel Beger w swoim facebookowym wpisie nie krył zadowolenia z przyjęcia Wieloletniej Prognozy Finansowej. Jednocześnie ostro skrytykował działania części radnych, a przede wszystkim przewodniczącego Bartosza Karcza. Poszło o próbę wprowadzenia do porządku obrad obywatelskiego projektu uchwały dotyczącego zasad gospodarowania miejskimi nieruchomościami. Projekt zakłada ograniczenie możliwości samodzielnego podejmowania przez prezydenta określonych decyzji dotyczących majątku miasta bez zgody Rady Miejskiej. Beger uznał próbę procedowania uchwały podczas sesji nadzwyczajnej za skandaliczną.
„Podczas porannych obrad zwołanych na mój wniosek po to, by uratować środki unijne, Przewodniczący podjął skandaliczną próbę »przepchnięcia« uchwały obywatelskiej ograniczającej prerogatywy prezydenta przy gospodarowaniu nieruchomościami” – napisał prezydent.
Beger przekonywał, że nie jest przeciwnikiem samego projektu, ale powinien on zostać rozpatrzony podczas zwyczajnej sesji, po zakończeniu wymaganych procedur. Wskazał między innymi na brak opinii Rady Pożytku Publicznego oraz zarzucił przewodniczącemu próbę wprowadzenia punktu do porządku obrad w ostatniej chwili. Nie poprzestał jednak na proceduralnych zastrzeżeniach. Działania Karcza nazwał „sesyjną partyzantką”, a próbę wprowadzenia uchwały określił jako „zasłonę dymną”, która miała odwrócić uwagę od zamieszania wokół unijnego dofinansowania. „Naszemu miastu potrzebna jest stabilność i szacunek dla procedur, a nie polityczne spektakle” – podsumował.
Karcz odpowiada prezydentowi. „Rada nie jest maszynką do głosowania”
Na odpowiedź przewodniczącego Rady Miejskiej nie trzeba było długo czekać. Bartosz Karcz opublikował obszerny wpis, w którym odniósł się do zarzutów prezydenta, a przy okazji sam nie szczędził mu krytyki. Już na początku postawił sprawę jednoznacznie: „Panie Prezydencie, mniej politycznego teatru, więcej szacunku dla Rady Miejskiej i mieszkańców!”. Przypomniał, że to właśnie głosy radnych Koalicji Obywatelskiej umożliwiły przyjęcie uchwały otwierającej drogę do podpisania umowy o dofinansowanie. Podkreślił jednak, że pozytywne głosowanie nie oznacza wycofania wcześniejszych zastrzeżeń wobec polityki inwestycyjnej miasta.
„Rada Miejska nie jest maszynką do głosowania, ale nie jest też instytucją, która będzie karała mieszkańców za błędy władzy wykonawczej” – stwierdził przewodniczący. Odniósł się również do zarzutów dotyczących obywatelskiego projektu uchwały. Jego zdaniem nazywanie inicjatywy mieszkańców „sesyjną partyzantką” jest nieuzasadnione. Karcz zwrócił uwagę, że zarządzenie dotyczące konsultacji projektu zostało wydane dopiero dzień przed sesją. W jego ocenie trudno więc całą odpowiedzialność za brak zakończenia procedury przypisywać Radzie Miejskiej.
Przewodniczący skrytykował także określenie „byle co”, które – jak twierdzi – padło w odniesieniu do propozycji kierowanych pod obrady. „Obywatelska inicjatywa uchwałodawcza zasługuje na szacunek, nawet jeśli jej zapisy budzą wątpliwości” – podkreślił. Przypomniał przy tym prezydentowi, że Rada Miejska jest odrębnym organem samorządu, którego zadaniem jest również kontrolowanie działań władzy wykonawczej. „Kontrolowanie działań prezydenta, zadawanie trudnych pytań i zgłaszanie projektów uchwał nie jest przeszkadzaniem w zarządzaniu miastem. Jest częścią wykonywania obowiązków radnych” – zaznaczył Karcz.
W końcowej części wpisu przewodniczący skierował pod adresem Begera kolejną uszczypliwość. „Mam nadzieję, że równie dużo determinacji, ile poświęca Pan na komentowanie działań Rady Miejskiej, zostanie teraz skierowane na dobre przygotowanie i skuteczną realizację zaplanowanych inwestycji” – napisał. Zaznaczył również, że 33 miliony złotych nie są sukcesem jednego polityka czy urzędu, lecz szansą dla całych Świętochłowic.
Respondek jeszcze ostrzej: „Musieliśmy wyprowadzić go z tego błędu”
Do internetowej wymiany zdań włączył się także radny Koalicji Obywatelskiej Łukasz Respondek. Jego wpis był nie tylko wyjaśnieniem zmiany stanowiska w sprawie Wieloletniej Prognozy Finansowej, ale również ostrą oceną sposobu sprawowania władzy przez Daniela Begera. Respondek przypomniał, że podczas sesji 24 września radni pokazali prezydentowi „żółtą kartkę”. Powodem miały być źle przygotowane inwestycje, budzące wątpliwości kosztorysy oraz inne działania prezydenta, z którymi radni nie chcieli się zgodzić.
„Trudno bowiem oprzeć się wrażeniu, że Daniel Beger uznał, że Rada Miejska to maszynka do głosowania, która wszystko będzie aprobować »jak leci«. Musieliśmy wyprowadzić go z tego błędu” – napisał radny, dodając, że jego zdaniem prezydent przestał słuchać mieszkańców. Respondek zarzucił również Begerowi próbę przerzucenia odpowiedzialności za problemy na radnych i przedstawiania ich jako przeciwników pozyskania środków unijnych. Jak stwierdził, prezydent opowiadał, że rada mu utrudnia, „strzela focha” i nie chce pieniędzy. Zdaniem radnego w taki sposób nie zabiega się o polityczne wsparcie.
Jednocześnie Respondek wyjaśnił, dlaczego Koalicja Obywatelska ostatecznie poparła uchwałę. Wskazał przede wszystkim na potrzeby mieszkańców, konieczność remontu Willi Wallisów i poprawę dostępności Urzędu Stanu Cywilnego dla osób z niepełnosprawnościami. Przyznał również, że projekt modernizacji Parku Jordanowskiego wymaga zmian, ponieważ przewidziano w nim zbyt dużo betonu i zbyt dużą wycinkę drzew. Nie jest to jednak, jego zdaniem, powód, by rezygnować z całej inwestycji i przyznanego dofinansowania.
W sprawie obywatelskiego projektu uchwały Respondek stanął po stronie przewodniczącego rady. Zarzucił prezydentowi opóźnienie konsultacji i skrytykował jego wypowiedź o kierowaniu pod obrady „byle czego”. Podkreślił również, że radni Koalicji Obywatelskiej znaleźli się pod ostrzałem zarówno środowiska prezydenta, jak i Ruchu Ślązaków. W jego ocenie pokazuje to, że potrafią zachować niezależność i podejmować decyzje bez podporządkowywania się którejkolwiek ze stron politycznego sporu.
Koalicja Obywatelska tłumaczy zmianę stanowiska
Swoje stanowisko opublikowała również świętochłowicka Koalicja Obywatelska. Radni podkreślili, że wcześniejsza odmowa poparcia Wieloletniej Prognozy Finansowej była sygnałem niezadowolenia z polityki inwestycyjnej miasta oraz relacji prezydenta z Radą Miejską. Przez kolejne dwa tygodnie, jak relacjonują, prowadzili rozmowy z mieszkańcami. Ostatecznie uznali, że nie można dopuścić do utraty dofinansowania, na które Świętochłowice czekały. „To decyzja pragmatyczna, w interesie mieszkańców Świętochłowic” – podsumowała Koalicja Obywatelska.
Tym samym radni starają się wyraźnie oddzielić poparcie dla konkretnych inwestycji od poparcia dla polityki prezydenta. Z jednej strony umożliwili mu podpisanie umowy o dofinansowanie, z drugiej nie zamierzają rezygnować z krytyki jego działań. Ich stanowisko pokazuje, że przyjęcie uchwały finansowej nie oznacza politycznego pojednania, a dotychczasowe zastrzeżenia wobec sposobu zarządzania miastem pozostają aktualne.
Obywatelska uchwała kolejnym punktem zapalnym
W całej awanturze szczególnie istotny jest wątek obywatelskiego projektu uchwały dotyczącego gospodarowania nieruchomościami komunalnymi. Nie chodzi bowiem wyłącznie o spór dotyczący porządku obrad jednej sesji. W tle znajduje się kwestia zakresu samodzielności prezydenta w dysponowaniu miejskim majątkiem oraz uprawnień kontrolnych Rady Miejskiej. Prezydent zapewnia, że popiera procedowanie projektu, ale dopiero po spełnieniu wymogów formalnych. Przewodniczący i część radnych wskazują natomiast, że opóźnienia w konsultacjach nie powinny być wykorzystywane do dyskredytowania inicjatywy mieszkańców.
Na podstawie samych wpisów nie sposób rozstrzygnąć, czy wszystkie zarzuty dotyczące przebiegu procedury są zasadne. Pewne jest natomiast, że projekt stał się kolejną osią politycznego konfliktu, który wykracza już daleko poza pojedyncze głosowania. Coraz wyraźniej widać, że między prezydentem a częścią Rady Miejskiej trwa spór nie tylko o konkretne inwestycje, lecz także o sposób sprawowania władzy i wzajemne respektowanie kompetencji.


Napisz komentarz
Komentarze