Jeszcze kilkanaście dni przed turniejem ten scenariusz wydawał się odległy. Zaproszenie przyszło niespodziewanie, a piłkarze musieli w krótkim czasie zorganizować nie tylko przygotowania sportowe, lecz także urlopy, pieniądze na podróż i sprawy rodzinne. Pomogło wsparcie sponsorów, kibiców oraz internetowa zbiórka.
– Ten wyjazd na TUI Ligę Mistrzów Socca spadł na nas jak grom z jasnego nieba. Uzyskaliśmy przepustkę na dwa tygodnie przed turniejem. Czasu na organizację było bardzo mało, a wiązało się to z załatwieniem urlopów, ogarnięciem finansów, poukładaniem spraw rodzinnych – mówi Rafał Redzimski, bramkarz Maciejkowic.
Nie wszyscy mogli polecieć na Kretę. Redzimski podkreśla, że drużynie brakowało kolegów, którzy musieli zostać w Polsce. Mimo organizacyjnych trudności zespół zdecydował się wykorzystać otrzymaną szansę. Przed rokiem Maciejkowice zakończyły występ na fazie grupowej. Tym razem chciały zrobić krok dalej.
– Ruszyliśmy swoją ekipą z założeniem, że jak uda się wyjść z grupy, to plan minimum będzie wypełniony, bo przed rokiem nam się to nie udało. Zaczęliśmy od pechowej przegranej z drużyną z Mauritiusa i ten cel zaczął się troszkę oddalać… Na szczęście dalej było już tylko lepiej, a apetyt rósł w miarę jedzenia – opowiada Redzimski.
Otwarcie rzeczywiście nie należało do łatwych. W meczu z Openfoot, Maciejkowice prowadziły po trafieniu Patryka Paszka, ale ostatecznie przegrały 1:2. Następnie zremisowały z albańskim FC Sons 2:2. Bramki Kamila Swobody i Dawida Wysokińskiego pozwoliły wówczas zdobyć pierwszy punkt i zachować nadzieję na dalszą grę.
Dalsza część turnieju przyniosła Maciejkowicom walkę w Pucharze Konferencji. To właśnie w tych rozgrywkach chorzowianie dotarli do finału. W sobotnim spotkaniu z Irmãos zremisowali 1:1, a do siatki trafił kapitan Marcin Toporek. Z każdym kolejnym etapem perspektywa medalu stawała się coraz bardziej realna.
W ćwierćfinale Maciejkowice pokonały Electrico-Work Wrocław, w którego barwach występował Marcin Robak. Były reprezentant Polski dwukrotnie zdobywał koronę króla strzelców Ekstraklasy – jako zawodnik Pogoni Szczecin i Lecha Poznań. Chorzowianie wyeliminowali więc rywala z utytułowanym napastnikiem w składzie i znaleźli się o jedno zwycięstwo od medalu.
Największe emocje przyniósł półfinał z maltańskim AFC Legion z Valletty. Po remisie 2:2 o awansie zdecydowały rzuty karne socca. Maciejkowice wygrały tę próbę 2:1 i zapewniły sobie miejsce w meczu o trofeum. Był to moment, w którym stało się jasne, że z Krety przywiozą medal.
– Gdy wygraliśmy półfinał i uświadomiliśmy sobie, że mamy już medal, to byliśmy przeszczęśliwi! – przyznaje Redzimski.
W finale rywalem była Ćevabdžinica Specijal 2 z Sarajewa. Drużyna z Bośni i Hercegowiny zwyciężyła 2:1, pozostawiając Maciejkowicom srebro. Do końcowego triumfu zabrakło niewiele, ale drugie miejsce w międzynarodowym Pucharze Konferencji jest historycznym osiągnięciem chorzowskiego zespołu.
– Po samym finale pozostaje trochę niedosyt, bo triumf był na wyciągnięcie ręki, ale zabrakło trochę sił… No ale przynajmniej będzie po co wracać! – dodaje bramkarz.
Wyjazd był również okazją do pokazania Maciejkowic i Chorzowa szerszej publiczności. Relacja wideo ze spotkania była dostępna w Kanale Sportowym, a drużyna mogła liczyć zarówno na kibiców obecnych na Krecie, jak i tych śledzących jej występy z Polski. Sportowy sukces stał się przy tym promocją miasta i lokalnej społeczności, która pomogła zorganizować wyprawę.
– Ogromnie dziękujemy wszystkim, którzy pomogli nam w odniesieniu tego sukcesu! Zawodnikom, kibicom, zarówno tym, którzy polecieli z nami, jak i tym, którzy dopingowali przed telewizorem, sponsorom, naszym cudownym rodzinom, całej maciejkowickiej społeczności, której wsparcie czuliśmy na każdym kroku! Maciejkowice grają dalej, do końca świata i o jeden dzień dłużej! – podsumowuje Rafał Redzimski.
Kadra turniejowa DJ RW Maciejkowice: Rafał Redzimski, Krzysztof Marat (bramkarze) oraz Jakub Korona, Artur Iwanicki, Kamil Swoboda, Krzysztof Michalik, Marcin Toporek (kapitan), Tomasz Penkala, Łukasz Świderski, Fabian Maroń, Patryk Paszek, Artur Duda, Dawid Wysokiński.


Napisz komentarz
Komentarze